Pomysł na ten wpis urodził się w mojej głowie w Nowy Rok roku 2015, ale długo myślałem jak się za niego zabrać. Opowiem Wam pewną historię. Ciągnie się ona już 15 rok. 

Początki

Jak wiele rzeczy w historii Świata rozpoczęła się we wczesnej podstawówce. Był rok 1990. To tam rozpoczeła się tak naprawdę przygoda mojego życia. To właśnie wtedy poznałem Ją. Zawsze czułem, że to właśnie ona, choć nie zawsze intensywnie i nie zawsze dawałem po sobie to poznać.

Liceum

Jakiś taki głupi czas w życiu nastolatka i drogi nam się rozeszły… na kolejne 2-2,5 roku. Durne to było, ale w sumie nie można żałować w życiu niczego. Zebraliśmy oboje doświadczenia, które zaowocowały wieloma dobrymi rzeczami później.

Nowy wiek

Tak. W nowy rok 2001, czyli na początku XXI wieku spotkaliśmy się ponownie. Niby sylwestrowe-noworoczne związki są chwilowe (no chyba, że ze związki 2 robi się 2+1). No i co? No i genialnie jak inaczej rozpocząć nowy wiek jak nie rozpoczynając nowy związek. Końcówka liceum to jednak był czas, gdzie nie spędzaliśmy zbyt wiele czasu osobno (no chyba, że szkoła). Oprócz tego rozpoczeła sie też moja miłość, no dobra może bardziej to fascynacja, do siatkówki.

Listy

Pomimo, że mieszkaliśmy dwa bloki od siebie i widywaliśmy się codziennie to potrafiliśmy do siebie pisać listy. Nie e-maile, tylko listy. Takie na papierze i pisane długopisem, a nie na klawiaturze. Były dość długie i chyba pełne uczucia.

Pierwsza praca, koniec sielanki?

Nigdy w życiu! Nowe obowiązki nie obniżyły zaangażowania w coś, co się rozpoczęło z 2001 rokiem i było czymś czego jeszcze nigdy nie doświadczyłem. Pomimo pewnych wątpliwości czy damy radę (bo takie się pojawiły, cokolwiek teraz myślimy i powiemy) wszystko się rozwijało bardzo dobrze. W dalszym ciągu każdą wolną chwile spędzaliśmy razem.

Bieszczady

Stało się też, coś o czym w życiu wczesniej nawet nie mógłbym się spodziewać. Pojawiła się miłość do Bieszczad. To właśnie te góry doprowadziły do kolejnych wydarzeń i naprowadziły nas na drogę do kolejnych naszych pasji i działań. Ale o tym później.

Londyn

Pierwszy raz zamieszkaliśmy razem na dłużej niż kilka dni. Nawet jeśli warunki mieszkaniowe dalekie były od wymarzonych to czas jaki spędziliśmy w JuKeju otworzył kolejne furtki i oczy na pewne rzeczy. To właśnie tam zobaczyliśmy, że możemy sobie dać radę wszędzie i ze wszystkim. Nasz wyjazd nie był sukcesem finansowym, ale był gigantycznym zastrzykiem wiary w siebie. No i znaleźliśmy miasto, którego nienawidzimy, ale za nim tęsknimy. To właśnie Londyn.

Powrót do kraju

Po powrocie wiele rzeczy kuło w oczy, ale daliśmy radę i teraz. Praca sprawiała satysfkację, ale mieszkanie osobno było trochę słabe i zaczęło nam przeszkadzać. Dlatego nasza pierwsza zimowa wyprawa w Bieszczady wiązała się z zaręczynami w najlepszej restauracji na Świecie, Stare Sioło w Wetlinie.

Ten dzień

No i nadszedł ten dzień. Dzień W jak go nazwaliśmy. Dzień, który nie zmienił niczego. No dobra, mamy zajebiste zdjęcia z sesji plenerowej… oczywiście w Bieszczadach. Nasze relacje się nie zmieniły i dalej były najlepszym, co mnie w życiu spotkało.

Kolejny ten dzień

To właśnie urodzenie Marceliny wywróciło nasz Świat do góry nogami. Całe szczęście w ten pozytywny sposób. Marcik pozwolił nam cieszyć się na nowo każdą chwilą jaką spędzamy razem. Już we trójkę. Jedyne, czego mogę żałować to że tak późno, ale nie byłoby pewnie to samo.

Dom pod Pogodnym Niebem

Nasza miłość do Bieszczad zaowocowała chęcią przeprowadzenia się właśnie w Bieszczady. Niestety musieliśmy znaleźć jakieś zastępstwo i wybór padł na podlubelską wieś. Niestety mogło zabrzmieć pesymistycznie, ale Bieszczady pozostają na dziś miejscem do którego tęsknimy i w którym ładujemy baterie. Teraz właśnie w Domu pod Pogodnym Niebem będziemy realizować nasze marzenia przez następne kilka lat.

MyLittleLeo

Dołączył do nas jeszcze mały Leo, który wprowadził jeszcze więcej chaosu w nasze życie. Jest to piękny chaos, który nie denerwuje, a motywuje i doprowadza do łez, łez szczęścia.

Tak właśnie wygląda moje życie z najlepszą z żon ever. To właśnie ona zawsze, ale to zawsze mnie wspiera. W odkrywaniu pasji do fotografii na początku naszego związku. W rozwijaniu pasji do biegania. Osobiście zawsze miałem wyrzuty sumienia, że znikam na kilka godzin w tygodniu, kiedy powinienem spędzać czas w domu.

Różnimy się w wielu rzeczach. Gusta muzyczne mamy różne, ale też i wspólne. Kasia nie lubi Led Zeppelin, za co będzie podpiekana w jakimś kręgu piekielnym, ale ja nie przepadam za musicalami, a Ona je lubi. Równowaga. Ja lubię filmy w stylu Piratów z Karaibów, bo jakaś tęsknota za przygodą siedzi w głowie, Ona jest raczej domatorką. Ja potrafię wyluzować, a Ona wszystko musi zrobić jak Monica z Friendsów, lepiej niż najlepiej.

Łączą nas miłość do gór, pasja do sportu, do minimalizmu i do włoskiej kuchni. Oboje dążymy do tego samego i mamy wspólne cele i marzenia. Przenikamy się wzajemnie w wielu rzeczach i to jest najlepsze!

Wiele wzlotów i upadków, a my dalej jesteśmy razem i jest nam coraz lepiej. Teraz możecie zacząć zazdrościć. O!

 Nasza czwórka rządzi! A ja mam o co się starać.


Jedna odpowiedź do “Story”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Kuba

Daj follow