Droga w Bieszczady to dla mnie zawsze przygoda. Nawet jeśli trasę znam na pamięć to zawsze się cieszę na samą myśl. Planuję drogę, przystanki, a najczęściej i tak jest inaczej niż zaplanowałem. Tym razem trasa była dokładnie taka jak planowana, choć dodatki do tej trasy mnie znowu zaskoczyły.

Droga w Bieszczady

Wiadomo, że jak motocyklem to nie jedziemy krajówkami, a ty bardziej drogami ekspresowymi. Tym razem wybraliśmy trasę 835 z Lublina przez Biłgoraj i Przeworsk do Dynowa, gdzie wkroczyliśmy na nieznane nam tereny, bo wybraliśmy drugą stronę Sanu niż zazwyczaj.

Trasa z Lublina do Biłgoraja momentami jest malowniczo położona, a momentami nudna jak nie wiem. Micha jednak za każdym razem się cieszy jak się jedzie w tym kierunku. Jak zwykle w trasie w Bieszczady musimy natknąć się na wahadła. Całe szczęście na 835 jest ich mniej niż w poprzednim roku, ale nadal tu są. Teraz remontuje się podkarpacki odcinek tej drogi między Sieniawą a Dynowem. Kilka razy musieliśmy sie zatrzymać na wahadłach, ale poszło sprawniej niż poprzdenio.

Po drugiej stronie Sanu

Kiedy już dotarliśmy do Dynowa skręciliśmy na wschód, a za rzeką była najpiękniejsza droga jaką jechałem. Wzdłuż Sanu przez Ulucz, Dobrą i Mrzygłód, gdzie ponownie zmieniliśmy stronę Sanu i udaliśmy ku nowej dla nas drodze. Celem były serpentyny w Słonnem, które robią zdecydowanie większe wrażenie niż Izdebki. Są bardziej malowniczo położone i dużo ciekawsze dla motocyklisty (i pewnie nie tylko). Następnie w Załużu odbiliśmy w kierunku Leska na najbardziej dziurawy odcinek trasy.

W Lesku chwila przerwy na kawę i tankowanie, a następnie przez bramę Bieszczad, czyli most w Huzelach. Wielką Pętlą Bieszczadzką jechaliśmy już do samej Kalnicy mijając z naprzeciwka całą masę motocyklistów (można powiedzieć miła odmiana po poprzednim roku 😉 ).


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Kuba

Daj follow