W Drodze #2 – Mikro zlot Superlight

W drodze

W drugą trasę w ramach projektu W Drodze ruszyłem na małym spontanie. Zaczęło się od tego, że na Instagramie przeglądając zdjęcia z hasztagiem #keewaysuperlight trafiłem na konto Jana (@bodega_runner), który biega, jeździ właśnie na takim Keeway’u prowadzi podcast o winie, a później okazało się, że mamy wspólną znajomą.

Kilka raz wymienialiśmy się spostrzeżeniami, co do ulepszania naszych motocykli, a w końcu pojawił się pomysł, żeby się spotkać na trasie, zorganizować mikro zlot Superlight i chwilę pogadać w realu. Korzystając z pierwszych ciepłych dni w lutym umówiliśmy się w połowie drogi między Lublinem a Warszawą… padło na Dęblin.

Trasa

Trasa nadal unikając jak się da dróg krajowych i używania nawigacji. Zaplanowałem trasę w aplikacji Rever i wystarczyło ruszyć w drogę.

Jawidz – Dęblin – Nieznane mi rejony Lubelszczyzny

Pierwsza część drogi z Jawidza do Krasienina wiodła przez DW 828. Tak rozgrzewka przed resztą drogi. W Krasieninie skręciłem na DW 809, dla mnie całkiem nowe szlaki przez Samoklęski i Kamionkę. Bardzo ładnie położona trasa z małym natężeniem ruchu. Czysty relaks. Dalej przez Rudki i Michów. W Michowie opuściłem DW 809 na rzecz drogi powiatowej. Chwila postoju przy elektrowni wiatrowej.

Ruch zrobił się jeszcze mniejszy, bo nie wiem czy minąłem jakikolwiek samochód, aż do Baranowa. Gdzie lekko straciłem orientację w szlaku, ale szybko odnalazłem właściwą drogę dzięki mapie na tablicy na centralnym placu wsi. Ruszyłem dalej w stronę Skrudek, gdzie wjechałem na dawną DK 17. Ruchu tutaj nie było wcale, a droga równa bez wybojów, uskoków, żwiru i żadnych przeszkód.

Droga - W Drodze #2 - Motocyklem do Dęblina - mikro zlot Superlight

Niestety sielanka skończyła się w Moszczance, gdzie musiałem skręcić na Dęblin na DK 48. Ruch znacznie większy, dlatego komfort jazdy spadł znacznie. Całe szczęście było nie wiele ciężarówek. Do Dęblina dotarłem po równo dwóch godzinach.

Mikro zlot Superlight

W Dęblinie na stacji benzynowej spotkałem się z Janem, chwilę pogadaliśmy na parkingu, wymieniliśmy się pomysłami na kolejne tripy. Pogadaliśmy o naszych motocyklach, co jest w nich takiego ekscytującego, zrobiliśmy kilka zdjęcia. Niestety nasze spotkanie nie trwało zbyt długo, bo trzeba było wracać przed spadkiem temperatury.

Dęblin – Jawidz – Szlak dawną drogą krajową

W Drodze #2 - Dęblin - mikro zlot Superlight

Tuż przed godziną 14 ruszyłem w drogę powrotną do domu. Przez Dęblin przejechaliśmy razem, Jan skręcił w kierunku Wisły, a ja znowu w kierunku Moszczanki. Ruch przy wyjeździe z miasta był znacznie większy niż godzinę wcześniej, ale zaraz za granicami miasta się rozładował. Droga powrotna dawaną krajówką była bardzo ciekawym doznaniem. Długie proste, ruchu nie było aż do Kurowa, bo minęła mnie tylko jedna ciężarówka. Równa i gładziutka trasa skończyła się kawałek przed Wygodą, gdzie musiałem przejechać na drugą stronę S17. Nawierzchnia tutaj nie była remontowana już od jakiegoś czasu i pamięta chwile jak była Drogą Krajową. Wąska, wyboista… nie wiem jak można nią było jeździć do Warszawy.

W Kurowie wjechałem na DW 874. Jadąc przez te wszystkie miejscowości, które mijało się dawniej jeżdżąc do stolicy zobaczyłem, że tam się nic przez ostatnie lata nie zmieniło. Za Garbowem skręciłem w kierunku Niemiec na drogę DW 828. Na tym etapie już zrobiło się chłodniej i chciałem szybciej dojechać do domu.

W Niemcach natknąłem… na korek. Godzina 15 to w tym miejscu równoznaczne z korkiem. Skręciłem w kierunku Lublina, żeby ominąć zator. Zrobiłem jeszcze małą pętle po Niemcach i skierowałem się do domu.

Podsumowanie

Pierwsza tak długa trasa. Było genialnie. Mimo, że to było koniec lutego to było 10 stopni na plusie i świeciło słońce. Bardzo przyjemna jazda. Jedynie momentami przez las było odczuwać jeszcze chłód i wtedy asfalt był mokry. Mój Superlight spisał się świetnie, choć wiem, że nie pokazał jeszcze pełni możliwości. Jak będzie cieplej na pewno będzie nam się jeszcze lepiej jechało. Spotkałem na trasie tylko dwóch motocyklistów… aż dziwne, że tak mało osób skorzystało z pięknej pogody.

Kolejny raz wychodzi, że spontaniczne wyjazdy układają się świetnie. Ponownie udało mi się przejechać trasę bez korzystania z nawigacji, co nadaje trasie analogowy wymiar. A to było od początku założeniem #W Drodze. Mikro zlot Superlight to był świetny pomysł. Doskonała okazja do poznania więcej użytkowników Superlightów.

W sumie w czasie 3h37′ przejechałem 190 km. Średnia prędkość to 50 km/h, Vmax to 91 km/h, a przelotowa około 75 km/h.


Patronite

Przypominam, że W Drodze będzie się rozwijać też dzięki Patronite. Jeśli chcecie pomóc w rozwoju tego projektu dołączcie tam do mnie. Lekko zmodyfikowałem progi od ostatniej trasy na bardziej ciekawe dla Patronów i dla mnie w sumie też. Pomóżcie zaplanować i zrealizować następne trasy.