Jednak Superlight

Jak rozśmieszyć los? Opowiedz o swoich planach. W moim przypadku nie wyszło na złe. Chciałem wyruszyć w swoją motocyklowa przygodę na Junaku, najpierw na M16, potem M12 Vintige. Najpierw miał być nowy, potem używany. A co z tego wyszło? Wyszło, że kupiłem motocykl inny niż planowałem, a i tak jestem mega zadowolony.

Okazało się, że wezwał mnie Keeway Superlight. Piękny motocykl, solidnie wykonany, genialnie się prezentuje. Podobno skomplikowany w obsłudze. Wszystko przez kierunkowskazy. Podobno. Mówią, że kiedy się nauczę obsługi Keeway to w następnym motocyklu włączając lewy kierunkowskaz będę trąbił, a prawy uruchomię rozrusznik. Niby wiem, że 125ccm to początek i zaraz czegoś brakuje, ale nie wyobrażam sobie zdawać egzamin na kat. A.

Jazda na motocyklu po pierwszych kilku, krótkich jazdach okazał się prosta, a sam Keeway nie taki trudny w obsłudze. Trzeba pamiętać tylko o zmianie biegów i że ma dwa koła, a nie cztery. Ale o wrażeniach z pierwszych 100 km napiszę następnym razem.

Tymczasem podzielę się z Wami, co zaważyło o zakupie Keeway Superlight, a nie jak zakładałem na starcie Junaka M12 Vintage.

Dlaczego zmienił się plan

Powód nie jest tak bardzo skomplikowany. W zasadzie oparło się na trzech aspektach: dostępności, bliskości i budżecie. Szukałem na początku M12 lub M12 Vintage w miarę blisko Lublina, budżet musiał się zmieścić w 6000 PLN. Alerty na OLX, Otomoto i Sprzedajemy pokazywały wiele mniejszych modeli Junaka, masę Shadowek, Rebelek czy Maruderów.

Już raz byłem umówiony na oglądanie i odbiór Junaka M12 w lubelskiem, ale pojawiły się wątpliwości. 5 letni Junak, na zdjęciach było widać, że nie koniecznie zadbany to wydawało się opcją na siłę. Pojawił się też inne wydatki, takie bardziej dla domu. Postanowiłem czekać. Rynek dalej jednak monitorowałem, bo zawsze mogło się pojawić coś ciekawego. Jak Junak M11, piękny, zadbany z nie wielkim przebiegiem 3 letni i w budżecie, ale… w Zachodniopomorskim (!).

W końcu zdjąłem wszędzie filtr marki. Zostały te trzy główne filtry. Na liście pojawiało się sporo japońskich motocykli, ale mocno zaawansowanych wiekowo. Niby, większa pewność, marka Kawasaki, Honda czy Suzuki przemawiała do wyobraźni, ale tak jak nie bardzo chciałbym kupić 20 letni samochód marki premium tak jest z motocyklami. Mój egzemplarz Keeway’a spotkał się w punkcie na styku wszystkich trzech założeń.

kupiłem motocykl | Keeway Superlight | W drodze

Jak kupiłem motocykl

Nagle pojawiło się ogłoszenie dotyczące Keewaya. Chodziłem wokół niego kilka dni. Nie przyznałem się w domu, że rozważam coś innego niż Junak. Trochę poczytałem, obejrzałem kilka recenzji, znowu czytanie, sprawdzanie. W końcu okazało się, że to nie taki zły wybór. Teraz pozostała kwestia transportu ze stolycy do domu. Jednak są ludzie, którzy mają totalną zajawkę motocyklową i znalazłem pomoc. W południe skontaktowałem się ze sprzedającym, a już wieczorem wsiedliśmy do samochodu, pojechaliśmy do Warszawy i… przygoda z motocyklem się rozpoczęła.

W sumie decyzja o tym, że tym moim motocyklem będzie Superlight zapadła rano, a już wieczorem mój Superlight jechał z nami. Jak realizować marzenia to kiedy jak nie teraz! Cała ta akcja, która miała trwać jeszcze kilkanaście miesięcy odbyła się tak szybko dzięki mojej żonie. To ona prawie mnie zmusiła do szybkiego działania. I dobrze!

W Drodze zaczyna się na dobre… szkoda tylko, że to nie wiosna.

Stay tuned and wspieraj projekt na Patronite.

Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny