Poprzednie dwa tygodnie to kompletna porażka biegowa. Kaszel mnie skutecznie zatrzymał. Całe szczęście wszelka cholera została z tyłu i mogę znów planować bieganie. Zegar tyka… 98 dni do startu.

Pierwszy trening

Tydzień rozpoczął się bardzo udanie. Wróciłem do bieganie treningiem na 10km z małym haczykiem. Całkiem przyjemy bieg po jednej z moich wiejskich ścieżek. Udało mi się pokonać tą tras bez żadnego postoju, nawet takiego najkrótszego w tempie 5’05”. Może nie było szału prędkości, ale liczy się powrót do biegania i to, że się trasa pokonana bez przerw.

Trening w Środę

Niestety krótszy niż planowałem wcześniej, ale brak wolnego czasu wymusił skrócenie trasy. Z planowanych 9 zostało niecałe 7 kilometrów. Nie mogłem sobie osdpuścić biegania w urodziny Steve’a Prefontaine. Całkiem solidny bieg w tempie 4’52″/km.

99 dni do maratonu

Sobota to dzień, kiedy można sobie spokojnie pobiec, gdzie się chce. Mój wybór padł na 10 kilometrową trasę z pierwszego treningu w tym tygodniu. Tym razem udało się odrobinę szybciej ją pokonać, bo w tempie 4’51″/km.

Wnioski

Po tym tygodniu jetsem pełen pozytywnych myśli na temat biegania. Tempo rośnie, a treningi mogę pokonać przez przestojów. Następny tydzień wzobgacę jeszcze o trening CrossFitu… nareszcie. Po chorobie nie ma prawie śladu, więc aktywność fizyczna nie będzie miała przeszkód.

Do Maratonu pozostało juz mniej niż 100 dni, więc nie mogę już odpuścić treningów. W ciągu najbliższych dwóch tygodni chce przedłużyć biegi do 50 kilometrów tygodniowo.

Ciśniemy!!!

(Visited 1 times, 1 visits today)