Jak co roku otwieramy wiosnę w Stadninie Krupiec. Tym razem nastąpiło to odrobinę wcześniej, bo już w połowie lutego. Była ku temu też inna okazja niż wypędzanie zimy. W tym roku MyLittleAnt mogła świętować pojawienie się w Stadninie kucyka.
Specjalnie dla niej sprowadzonego przez ciocię i wujka do stadniny. Teraz MyLittleAnt będzie mogła czyścić i dbać o własnego konika. Szkoda, że stadnina jest na tyle daleko, że nie możemy być tam codziennie.
Kucyk na razie jest przerażający. Dla MyLittleAnt, dla innych koni, dla mnie też. Kucom jakoś tak źle z oczy patrzy. Mimo wszystko kucyk Serek jest największą atrakcją ostatnich miesięcy. Kilka dni przed naszym wyjazdem do Krupca Marcelina już czekała na zobaczenie kucyka. Trenowała czyszczenie, karmienie i siodłanie koni, żeby być w najwyższej formie podczas pierwszego kontaktu z Serkiem.
Dla MyLittleAnt kuc był równie przerażający i nie dało się go karmić, ani szczotkować. Całą brudną robotę za Marcelinę musiała zrobić ciocia. Stały punkt naszych wizyt w Krupcu to zwiedzanie stajni i karmienie koni. Mała Mrówa czuje respekt przed dużymi zwierzakami i nie była chętna do karmienia, ale za to bardzo chętnie głaskała wielkie końskie pyski. Konie podczas naszej wizyty nie czuły się komfortowo, przez pojawienie się Serka i też nie chciały nawet przegryźć jabłka jak zawsze miało to miejsce.
MyLittleAnt przełamała się dopiero pod koniec naszej jednodniowej wizyty i karmiła koniki własnoręcznie tuż przed samym wyjazdem.




























































[vimeo id=”155494714″ width=”1000″ height=”” autoplay=”no” api_params=”” class=””][/vimeo]