Pod koniec grudnia zostałem zaproszony do wzięcia udziału w akcji społecznej Ania i Antek czują tak samo. Akcja ma na celu pokazać, że obie płcie odczuwają przemoc czy to fizyczną czy psychiczną dokładnie tak samo. No dobra podobnie. Obie płcie w przypadku doświadczenia przemocy potrzebują pomocy. Dlatego nie wahałem się nawet pięciu minut, żeby potwierdzić swój udział w akcji.

Zastanawiałem się od czego mógłbym zacząć taki wpis bardzo długo, od pierwszego dnia po informacji o tej akcji. Chciałem zacząć od tego dlaczego tak na prawdę powstają różnice w udzielaniu pomocy. Dlaczego nam chłopakom trudniej o pomoc prosić.

img_0642

To my chłopaki mamy większy problem z wyrażaniem emocji i przyznawaniem się do problemów. Kulturowo uwarunkowane, niestety jest to, że od dzieciństwa każdy z nas słyszy, że nie można się mazać, bo płaczą tylko małe dziewczynki. Tymczasem wielu z nas czasami najzwyczajniej w Świecie jest zbyt przytłoczona tymi problemami. Zwłaszcza w wieku szkolnym, kiedy to buzują hormony, a każdy problem urasta do dramatów pierwszego świata. I właśnie wtedy powinniśmy mieć prawo i możliwość uzyskania pomocy, ale rzeczywistość jest inna.

W dorosłym życiu również nie koniecznie spotykamy się z równouprawnieniem obu płci. Wszyscy się koncentrują na wyrównywaniu szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Nie chcę, żebyście zrozumieli, że to nie jest problem albo go bagatelizuję. Wręcz przeciwnie. Uważam, że wszyscy powinni mieć równe szanse. No właśnie wszyscy. Równe.

Niestety każdy z nas pada ofiarą zjawiska, które można szumnie nazwać dyskryminacją, a więc i przemocą psychiczną. Kobiety w dalszym ciągu gorzej traktowane na rynku pracy poprzez niższe zarobki, większe problemy ze znalezieniem zatrudnia zwłaszcza w branżach specjalistycznych jak budownictwo czy IT.

Mężczyźni natomiast są gorzej traktowani jeśli chodzi o możliwości wychowywania dzieci. Opiekę nad dziećmi w przypadku rozwodu przeważnie dostają kobiety. To kobiety są głównie informowane o stanie zdrowia dziecka. Jakim szokiem (choć coraz mniejszym) jest widok taty, który niesie zachustowane dziecko. Sam wielokrotnie spotkałem się z dziwnymi spojrzeniami, kiedy karmiłem MyLittleAnt czy szedłem przez osiedle z dzieckiem w chuście.

To samo tyczy się przemocy fizycznej. Tu mam cały czas w głowie historię opowiadaną przez jednego z profesorów podczas mojej przygody ze studiowaniem. Story dotyczyło jednego z jego znajomych, rosłego mężczyzny, który miał żonę o ponad połowę mniejszą od niego. Po latach okazało się, że był on ofiarą przemocy domowej. To ona go biła, a on się do tego nie przyznawał, bo było mu najnormalniej w Świecie wstyd. Zgłosił się na policje dopiero jak ona zrzuciła go ze schodów.

Myślę, że ta historia to jest dokładnie to o co chodzi w akcji zorganizowanej przez Monikę. Pokazuje, że obie płcie tak samo doświadczają przemocy i tak samo cierpią. Tak samo też potrzebują pomocy. Niestety podczas zwracania uwagi w walce o równouprawnienie krzywdy jakie dotykają facetów są pomniejszane. Już słyszę te głosy, że to margines, że głównie to oni są agresorami. No są. Zgadzam się, ale są też ludzie, którzy są ofiarami przemocy i nikt nie staje w ich obronie.

Nie mówię, że nie jest to zasłużone. Przez pokolenia taki model był normą i wydawało się wszystkim, że się sprawdza. Facetom chyba jakoś niespecjalnie zależało na zmianie tego stanu rzeczy.

Teraz czasy się zmieniły ojcowie coraz częściej chcą i domagają się równego traktowania w kwestii dbania o dzieci i chęci uczestnictwa w ich dorastaniu.


Wpis jest częścią akcji „Ania i Antek czują tak samo”, o której więcej dowiesz się TUTAJ.


(Visited 1 times, 1 visits today)