Upominacie się o jakiś tekst na temat Domu pod Pogodnym Niebem, to musiałem go popełnić jako pierwszy po powrocie z blogowego niebytu. Post pozostaje w tonacji raportu remontowego, bo jeszcze kilka rzeczy trzeba dorobić.

Pozostało nam kilka rzeczy do dokończenia, niestety ich zrobienie ciągle się odwleka i trochę tkwimy w prowizorce za długo. Za długo jak na moje standardy. Najpierw napiszę Wam, co jeszcze mamy do zrobienia.

W kolejce

W kolejce ciągle wisi zrobienie porządku w piwnicy. Trzeba ją opróżnić z odpadów remontowych. Zalega tam masa styropianu i izolacji rurek. Całe szczęście tym ma się zająć ekipa, która to robiła. Na razie bałagan w piwnicy nam nie przeszkadza, bo i tak tam nie zaglądamy.

Dwa mieszkania przeniesione do jednego robią swoje. W kolejce czeka też rozpakowanie pozostałych pudeł. Jedna z bardziej uciążliwych rzeczy. Nie wykluczone, że trzeba będzie zrobić kolejną selekcje tych rzeczy, które jeszcze nie zostały rozpakowane. Skoro ich nie rozpakowaliśmy znaczy, że nie są niezbędne.

Najbardziej wyczekiwane w naszych planach to zrobienie kuchni. Spróbujcie, kiedyś cokolwiek zrobić w kuchni bez korzystania ze zlewu czy blatu. Kuchnia jest coraz bliżej, ale zarówno dość daleko realizacji. Musimy się uzbroić w cierpliwość i radzić sobie z tym, co mamy.

Ostatnia rzecz z takich poważniejszych prac to wykończenie łazienki na górze. Brakuje nam obudowy wanny. Przez jej brak często mamy małą powódź na podłodze, ponieważ jest nieosylikowana i woda leje się na podłogę. Trochę uciążliwe, ale da się z tym żyć… mam nadzieje, że nie potrwa to długo.

W kolejce czeka też porządek w około domu. Na każdym rogu znajduje się góra płyt chodnikowych. Przeniesienie ich z jednego miejsca na drugie wymaga dużo siły i zaciętości. Płyty są strasznie ciężkie, a dzięki temu nie muszę chodzić na siłownię. 🙂 Przynajmniej mamy na nie pomysł. Z płyt chodnikowych planujemy zrobić podłoże pod opał w stodole, ale do tego potrzebuję jeszcze trochę… weekendów. W miejsce płyt, które przeniosłem przynajmniej posialiśmy trawę.

blog001

Robienie porządków w stodole to temat na wiosnę. W najlepszym wypadku. Planów na nią jest bardzo dużo, ale zobaczymy na czym się te plany skończą.

Za nami

Zakończyła się praca nad kominkiem. Położyliśmy płytki na podłodze, żeby zabezpieczyć panele przed upadkiem rozgrzanego opału. Kominek nawet przeżył mały remont. Kamień, który okala otwór kominkowy odpadł i musiał zostać przyklejony ponownie.

Kominek odpalony. Robimy nastrój. #debiut #kominek #palisię #nastrój #dompodpogodnymniebem

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kuba Osiński (@kuba.osinski)

Sukcesem zakończyło się też montowanie gniazdek. Mamy wszystkie! No prawie wszystkie. Pozostało przeniesienie gniazda z korytarza do łazienki, żeby można było zasilić pralkę.

Budowa nowego kurnika też już prawie została zakończona. Nasze kury i perliczki będą miały, a w zasadzie już mają nieporównywalnie lepsze warunki niż poprzednio. Mają nowy duży wybieg i gigantyczne miejsce do spania i znoszenia jajek.

Największym sukcesem i dużą zmianą od poprzedniego wpisu jest… zrobienie garderoby! Część z Was, która śledzi mój profil na Instagramie już widziało to cudo, ale na blogu jej jeszcze nie było.

Takie żeśmy z teściem mojej żonie zrobili. #dompodpogodnymniebem #garderoba #walkin #wardrobe #DIY #brakujetylkolodówkinapiwo

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kuba Osiński (@kuba.osinski)

Wrażenia

Okazuje się, że mieszkanie na wsi jednak trochę zmienia rytm życia. Nie chodzi mi tutaj o pracę na roli, bo tej przecież nie uskuteczniamy. Zmieniło się pojmowanie czasu. Niby nie tracimy go na dojazdy, bo to się prawie nie zmieniło, ale sporo czasu poświęcamy na inne rzeczy niż do tej pory. Dlatego też zaniedbałem bloga i kanały społecznościowe. Nie wiem, co się zmieniło, bo niby robię wszystko bardzo podobnie do tego jak żyliśmy w mieście. Na wsi żyje się wolniej, ale więcej rzeczy trzeba ogarnąć. No i przede wszystkim nie ma takiego poczucia, że coś trzeba zrobić akurat teraz. Wiadomo, że trzeba to zrobić, ale można zrobić to za chwilę lub jutro.

Poranne dojazdy trochę nam się wydłużyły od września. Z 20-25 minut do 25-30. Różnica praktycznie żadna, ale płynność jazdy jest trochę mniejsza. A walory estetyczne podczas drogi do pracy i do domu są coraz wyraźniejsze. Jesień jednak kolorami stoi.

Taką piękną mam droga do pracy. #road #trees #nature #fog #autumn #droga #jesien #instapoland

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kuba Osiński (@kuba.osinski)

Z październikiem przyszła też obniżka temperatur. Na razie wystarczy nam grzanie kominkowe raz na dwa może trzy dni. W domu i tak jest ciepło. Mam nadzieję, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.

W dalszym ciągu ciemność nocy na wsi trochę przytłacza, ale już tak nie szokuje. Aż nie mogę się doczekać, kiedy pobiegnę w ten mrok i będę obserwował świat w ciemności podczas biegu, a wrażeniami z tego oczywiście podzielę się tutaj.

blog001-2

(Visited 7 times, 1 visits today)