Od poprzednie Raportu Remontowego minęło półtora miesiąca. Obiecałem sobie, że napiszę Raport jak już będzie po remoncie, ale się złamałem. Nie dam rady nie opisać Wam tego, co się dzieje w naszym remoncie.

Najpierw dla wprowadzenie napiszę Wam co zostało zrobione, ale… bez zdjęć. Zdjęcia będą jak wszystko będzie piękne, bo poczwarki nie są zbyt urodziwe.

Elewacja

Na pierwszy rzut pójdzie zewnętrzna strona domu. Niby w poprzednim wpisie o remoncie pisałem, że już ostatnie szlify zrobione, ale jeszcze parę rzeczy doszło. Mamy obity dach na werandzie, więc nie straszy spodnia część blachy, a teraz jest drewnopodobne obicie. Wygląda dużo lepiej.

Parter

Na parterze wszystko jest już na ostatniej prostej. Na podłodze leżą płytki i panele, brakuje jeszcze tylko listew przypodłogowych. Wczoraj zostały wstawione ościeżnice i drzwi do prawie wszystkich pomieszczeń (został tylko łazienka i wejście do kotłowni). Zamontowany i obudowany płytami został też kominek.

Piętro

Na piętrze remont jest najbliższy do zakończenia. Położone panele i płytki, zamontowane ościeżnice z drzwiami. Nawet pierwsze meble już wnieśliśmy.

Co jeszcze do zrobienia?

Koniec remontu po prawie roku jak zaczęliśmy go realizować zbliża się bardzo dużymi krokami. Teraz jednak te kroki będziemy musieli zmniejszyć, bo do zrobienia pozostało dużo małych rzeczy. Do zakończenia prac na zewnątrz brakuje tylko pozostały tylko detale (zabezpieczenie wywiewki kanalizacyjnej i zamontowanie uchwytu pod antenę satelitarną). Na parterze do zamontowanie wspomniane listwy przypodłogowe, progi, dokończenie ościeżnic i drzwi, zamontowanie sanitariatów i montowanie gniazdek elektrycznych i włączników. Na piętrze pozostało tylko zamontowanie sanitariatów. I kluczowa wisienka na torcie. Schody. Czekamy na nie z niecierpliwością, bo sporo się naszukaliśmy optymalnego rozwiązania.

Bonus

Teraz coś, co skłoniło mnie do napisania tego raportu. Coś, co jest dla mnie tak wielkim zaskoczeniem, że nawet spodziewam się, że nie będziecie wierzyć, że to prawda. Cytaty z człowieka, który kieruje tym bałaganem. Mnie to już nawet nie denerwuje. To jest taki folklor.

1. Ekipa, która robiła instalacje elektryczne położyła kable i przygotowała wszystko przed położeniem płyt gipsowokartonowych. Niestety następna załoga, która te płyty kładła nie które elementy tej instalacji pozostawiła pod płytą. Ściany zostały pomalowane, a my się zorientowaliśmy, że nie ma oświetlenia głównego w korytarzu o czym poinformowaliśmy wspomnianego kierownika, a on na to:

Szkoda, że dopiero teraz wspominamy o tym kablu jak już pomalowane

2. Ekipa, która odpowiadała za elektyrke na ostatniej prostej zamontował puszki, po wyprowadzała kable elektryczne tam, gdzie trzeba i zaczynają się pakować. Na pytanie o gniazdka i włączniki odpowiedzieli, że oni tego nie mieli w zleceniu i żeby dzwonić do kierownika. A ona na to z łaską i wzdychaniem:

Jak pan chce gniazdka to zamontuje panu gniazdka

Nie… Kurwa, chce mieć sterczący ze ściany kabel i będę sobie światło włączał na krótko na ślinę… wrrr

3. Teraz moim zdaniem hit numer jeden i dlatego zostawiłem to na koniec. Wiadomo, że przy takim remoncie wymienia się wszystko w łazienkach. Więc pojechaliśmy z kierownikiem wybrać kibelki, krany umywali itp. W obydwu łazienkach ma być umywalka z kranem (istotna informacja), kibelek. Oprócz tego na dole ma być kabina prysznicowa, a na górze wanna i o takie o baterie natryskowe… parę tygodni później przyjechał hydraulik zrobić inwentaryzacje tego, co ma zamontować, żeby dobrać sprzęt i materiały do pracy (pełna profeska). Okazał się, że bateria natryskowa jest jedna. No to co? Dzwonimy do kierownika, a on na to: (werble)

Przecież państwo chcieli jedną

TAAAK! Jedną i będziemy sobie przepinać raz na dół raz na górę.

Mam nadzieję, że to się szybko skończy, bo jestem już u kresu wytrzymałości… do kierownika oczywiście. Chociaż z drugiej strony… przynajmniej jest się z czego pośmiać.

(Visited 3 times, 1 visits today)