10 dni do 3 PZU Maratonu Lubelskiego

Czas mija bardzo szybko, a godzina 9 10 maja 2015 zbliża się wielkimi krokami. Tak naprawdę jest to już ostatnia prosta przed 3 PZU Maratonem Lubelskim. Teraz pozostaje już tylko odpoczynek i ładowanie węgli.

Dieta

Po świętach odstawiłem całkowicie spożywanie mięsa (taki mały Vege eksperyment). Do tej pory i tak mało mięsa jadłem, ale na troszkę ponad miesiąc postanowiłem wspólnie z Kasią wykluczyć mięso z naszej diety. Zostały tylko ryby w postaci łososia. Co prawda zmiana samopoczucia nie jest jakaś drastyczna, ale czuję się troszkę lżejszy. Teraz pozostaje tylko znaleźć przepisy na makarony i pakowanie węgli można zaczynać.

Treningi

Po poprzednim długim wybieganiu troszkę panikowałem, że nie dam rady przebiec maratonu. Teraz na 10 dni przed startem i zaliczeniu ostatniego dłuższego biegu w poprzednią niedzielę jest dobrej myśli. Prawie 20 km trasą maratonu, po jej kluczowych fragmentach wiem, że dam radę. Jeśli tylko pogoda nie zrobi się jakimś afrykańskim upałem to będzie dobrze. Plany na następne dni to raczej krótsze biegi w tempie startu w maratonie i lekkie rozciąganie. Bez szaleństw.

Plan na bieg

Jak wiele rzeczy ostatnio również plan na biega w Maratonie Lubelskim się zmienił. Ostatnie starty pokazały, że forma jest i wierzę w osiągnięcie celu. Plan na bieg jest prosty. Chcę przebiec całą trasę bez marszu. Tempo biegu planuję pomiędzy 5’30″/km a 5’50″/km, zależy jaka będzie pogoda, im cieplej tym wolniej. Nie popełnię błędu z debiutu. Także dalej jest to w zakresie złamania ubiegłorocznego wyniku, ale nie mam na celu osiągnięcia konkretnego czasu.

Deklaracje

W zeszłym roku zadeklarowałem żonie, że zgolę brodę po maratonie. W tym roku moja deklaracja ma związek z bieganiem. Jeśli uda mi się przebiec całą trasę 3 PZU Maratonu Lubelskiego to w ciągu dwóch lat chciałbym pobiec w Biegu Rzeźnika. Wiem, że to nie takie proste też się załapać do startu, ale za dwa lata będę próbował. Zrealizowałbym tym samym jedno z moich marzeń. Będzie to taka moja prywatna nagroda za wysiłek na trasie.

Trzymajcie za mnie kciuki!

Dołącz do Newslettera
Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny

Dodaj komentarz