Czy powinniśmy skorzystać z Wilfredo Leona?

Nie wiem ile prawdy jest w całej sprawie z Wilfredo Leonem i jego grze dla reprezentacji Polski, ale nie jestem oburzony całym pomysłem. Potrafię nawet zrozumieć i uzasadnić taki pomysł.

Przecież są inne przykłady naturalizowania obcokrajowców dla potrzeb reprezentacji. Co prawda są też bardziej kontrowersyjne wybory głównie w reprezentacji koszykarskiej, ale i piłkarskiej.

Reprezentanci z wyboru

W przypadku Wilfredo Leona, Thomasa Kelatiego, Joseph McNaull czy Emmanuela Olisadebe reprezentowanie naszego kraju w jakiejkolwiek dyscyplinie ma sens. Wszyscy wymienieni panowie mają żony z polski, więc ich związek z naszym krajem jest większy niż w przypadku piłkarzy ręcznych z Katarem. Przecież przynależność do jakiejkolwiek reprezentacji nie powinna być zależna tylko od pochodzenia, ale od poczucia przynależności i związków z reprezentowanym państwem.

Innym przykładem uzasadnionego naturalizowania jest Yared Shegumo, który przyjechał do Polski i tu został. Jestem jak najbardziej zwolennikiem traktowania Yareda jako Polaka. On tu mieszka, tu trenuje (no dobra na treningi jeździ do Etiopii) i tu czuje się na swoim miejscu. Dlaczego odmawiać mu możliwości reprezentowania Polski? Myślę, że Wilfredo Leon jest w podobnej sytuacji, co Yared. Również znalazł miejsce w naszym kraju w momencie, gdy w ojczyźnie nie wiodło się najlepiej. Yared również miał zakręt w swojej karierze biegacza, chwile, kiedy wydawało się, że to koniec, wtedy pojawiła się szansa na zdobywanie następnych medali dla Polski i on z niej skorzystał. Czy podobnie może być z Kubańczykiem?

Reprezentanci z pochodzenia

Ludovic Obraniak, Thiago Cionek czy Eugen Polanski to kolejne przykłady występów w naszej reprezentacji piłkarskiej zawodników, którzy z Polską mają, mimo polskich korzeni, trochę mniej związków emocjonalnych z naszym krajem. Urodzeni w Polsce, ale wychowani poza naszym krajem lub posiadający tylko polskie korzenie. Uważam, że to nie jest nic nie w porządku, przecież są to ludzie, którzy mają polskie korzenie, a w żadnej reprezentacji takich możliwości się nie odrzuca. Czy przykładowo Bośnia odrzuciłaby możliwość powołania Zlatana Ibrahimovicia? Każdy odrzucając taką możliwość powinien się zastanowić czy to co robi ma jakikolwiek sens. W naszej historii też pojawiły się takie historie, bo przecież w Polsce takich piłkarzy jak Lucas Podolski jest tysiące. Tylko, że nikt ich jeszcze nie widział.

Reprezentanci z imigracji

My nie możemy skorzystać z takich możliwości jak Niemcy, Francja, Hiszpania, Portugalia czy inne Włochy. Polska nie przyciągała sportowców, którzy by się tu osiedlali, a ich dzieci reprezentowałyby Polskę. Może poza pojedynczymi przypadkami. Natomiast wspomniane wyżej państwa takich okazji mają aż nadto, ale czy jakiś Francuz narzekał, że Zinedine Zidane nie jest Francuzem 10 pokoloń wstecz? Nie wydaje mi się. Reprezentacja Włoch w siatkówce też nie skałda sie z samych 100% Włochów (Ivan Zaytsev, Michał Łasko, Dragan Travica). Reprezentacja piłkarska Niemiec na ostatnich mistrzostwach Świata też składała się z „naturalizowanych” piłkarzy jak Jerome Boateng, Sami Khedira, Mesut Oezil, Lukas Podolski czy Miroslav Klose. Luka Karabatić też jest reprezentantem Francji, a z pochodzenia i urodzenia jest Chorwatem, a Jenia Grebennikov jeden z najlepszych obecnie libero?  Czy Francuzi narzekają? Czy Niemcy narzekają?

Reprezentanci z kontraktu

Inne historia to historia reprezentacji Kataru na Mistrzostwach Świata w Piłce Ręcznej, która składała się w znacznej mierze z zawodników z paszportem Kataru, ale bez żadnego związku z tym krajem. Też mieliśmy takich zawodników jak Roger, David Logan. Oprócz tego, że grali w polskich klubach to był ich jedyny związek z naszym krajem. Takie podejście do budowania kadry już mi się nie podoba. Przypadek, gdy ktoś  jest tylko zainteresowany zdobyciem paszportu UE, żeby nie podlegać limitom albo „reprezentuje” jakąś reprezentacje, bo jest to dobrze płatna praca to jest kompletny absurd. Taki sam pogląd miałem parę lat temu jak nasza „reprezentacja” narciarzy alpejskich wypożyczyła zawodników z Francji, bo u nas nie było odpowiednio dobrych zawodników.

Oczywiście nie jest tak, że uważam, że Leon powinien zostać powołany do kadry za wszelką cenę tylko dlatego, że jest taka szansa. Grupa jaką stanowi nasza reprezentacja siatkarzy musi mieć z niego pożytek i musi zaakceptować pojawienie się kogoś z zewnątrz. Nie wiem jakie są odczucia, opinie i jak zapatrują się na całą sprawę ludzie związani z naszą kadrą, ale myślę, że biorę pod uwagę taki wariant bardzo poważnie, ale biorą też pod uwagę wpływ jaki może wywrzeć pojawienie się naturalizowanego zawodnika w grupie. Nie musi być to wpływ pozytywny mimo znacznych umiejętności siatkarskich Kubańczyka

Podsumowując uważam, że Wilfredo Leon jest dobrą opcją dla naszej reprezentacji. Po pierwsze prezentuje najwyższy poziom sportowy. Po drugie jest związany z naszym krajem bardziej niż tylko kontraktem. Nie powinniśmy rezygnować z żadnej szansy zbudowania silnej drużyny tylko dlatego, że możemy dysponować zawodnikami nie urodzonymi w Polsce. Musimy jednak uważać, żeby nie wpłynęło to negatywnie na naszych obecnych kadrowiczów.

Czy to, że ktoś chce reprezentować dany kraj nie dla kasy tylko z przywiązania lub poczucia przynależności nie powinien być reprezentantem?

Zdjęcie główne pochodzi ze strony FIVB.org
Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny