No i stało się. Pod wpływem Oskara zapisałem się na mój pierwszy półmaraton. Cieszę się z tego, że się zdecydowałem z kilku powodów.

Po pierwsze będzie to w końcu okazja do spotkania się z człowiekiem, którego blog (a w zasadzie blogi) już wielokrotnie na swoim blogu proponowałem w cyklu Ze źródeł. Mieliśmy się spotkać już dwa razy, ale za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. Pierwszy raz była okazja na meczu Mistrzostw Świata Polska – Iran w Łodzi, ale nasi reprezentanci zafundowali nam 5 setów i mecz skończył się dość późno, a i Oskar, bo o nim mowa, miał później mnóstwo pracy ze statystykami. Druga okazja miała się nadarzyć przy okazji Drugiej Dychy do Maratonu. Niestety tym razem w stracie Oskara przeszkodziła kontuzja i nie mógł zawitać w Lublinie. Teraz za trzecim razem mam nadzieję się uda.

Po drugie, jak już wspomniałem będzie to mój pierwszy start w półmaratonie. Już raz się zgłosiłem na półmaraton, ale odbywał się 4 tygodnie po 2 Maratonie Lubelskim, a wtedy dopiero wracałem do treningów. Teraz sytuacja będzie zdecydowanie inna, bo będzie to start w okresie przygotowawczym do 3 PZU Maratonu Lubelskiego i forma będzie dopiero rosła.

Po trzecie, będzie to doskonały sprawdzian przed zbliżającym się wielkimi krokami wspomnianym Maratonem Lubelskim. Do głównego startu wiosny pozostanie wtedy 42 dni. To będzie dobry prognostyk przed tym wymagającym biegiem i pozwoli, mam nadzieję, nabrać pewności i rozpędu.

Trasa tego półmaratonu pierwotnie miała pokrywać się z trasą Maratonu Warszawskiego, ale w związku z pożarem mostu Łazienkowskiego musi ulec zmianie i na razie czekamy na ogłoszenie nowej trasy. Choć nie wiem jakby się starali trasa nie będzie bardziej wymagająca niż jakakolwiek trasa w Lublinie. Nie ma w stolicy tylu wzniesień, co w naszym mieście więc liczę na lżejszy bieg.

Ambicje mam taką, żeby w debiucie na tym dystansie złamać 2h. Myślę, że wynik bardzo realny i jest w moim zasięgu. Zwłaszcza po takiej dawce treningu siłowego jaki ostatnio przechodzę i świeżości jeśli chodzi o bieganie, bo przerwa na prawdę była długa. No i będzie to debiut w zawodach moich nowych bucików!

Malinki

29 marca trzymajcie kciuki i wspierajcie nas na trasie. Bieganie w Warszawie dobrze mi się kojarzy, bo zawsze wracam z fajnymi doświadczeniami i dobrymi wynikami. Nie inaczej będzie tym razem!

(Visited 1 times, 1 visits today)