Czas na recenzję kolejnych moich butów biegowych. Po zakupie pierwszej mojej pary butów NIKE, wybór i następnym razem padł na tą markę. Pierwsze moje NIKE to LunarGlide 4, z których byłem bardzo zadowolony (do ostatniego treningu w nich), dlatego zdecydowałem się na zakup nowszego modelu LunarGlide’ów. Po przebiegnięciu w nich około 1000km, 2 mataronów, 3 dych do maratonu w końcu zebrałem się do ich oceny, bo wiem już o nich prawie wszystko.

Wygląd

Zdecydowałem się na LunarGlide’y w mocno świecących kolorach, bo wtedy i człowiek lepiej widać i szpan większy. Nawet nazwałem te buty „żaróweczkami”. Jasna podeszwa, która ładnie pasuje do całego buta też daje +1 do widoczności. Podobają mi się również te nitki, które imitują szlufki.

 

#lublin #lunarglide #nike #running #nikeplus #spring

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kuba Osiński (@kubao83)

 

 

Wykonanie

Koniec zachwytów nad wyglądem, który jest rzeczą trzeciorzędna, ale w tym przypadku przykuwającą uwagę na pierwszy rzut oka, dlatego wygląd poszedł na pierwszy ogień. Wykonanie butów jest bardzo istotną cechą, bo przecież nie chcemy za 2 miesiące kupować nowych butów za 250 zł i więcej. W tym przypadku Nike się postarało i poza odklejeniem się po maratonie wspomnianych nitek przy szlufkach nic im nie dolega. Materiał w środku się nie poprzecierał, wierzchnia warstwa też się nie porwała, choć wygląda na delikatną, a podeszwa też stanowi jedną całość nawet po prawie 1000 km.

Komfort

Genialnie sprawdziły się podczas biegania w wysokich temperaturach, bo są dość przewiewne. Teraz w okresie jesienno-zimowym komfort jest troszkę mniejszy, ale nie powiem, że stopy mi marzną. Po przebiegnięciu pierwszych kilkudziesięciu kilometrów LunarGlide’y dopasowały się do moich stóp i nie sprawiały żadnych większych problemów z odciskaniem. Podczas biegu w maratonach w poprzednich moich butach miałem odparzone palce. W tym modelu nie doświadczyłem tej dolegliwości.

Amortyzacja, która w poprzednim modelu zaczęła się kończyć około 800 kilometra teraz przy 1000 dalej działa i nie zauważyłem spadku w jej efektywności. Pomimo biegania po nawierzchni twardej albo nawet bardziej niż twarda.

Stabilizacja, której aż tak bardzo nie przetestowałem, bo nie biegam w terenie, ale zdarza się biec jakimś skrótem. Również w tym zakresie LunarGlide’y spełniły moje oczekiwania.

Podsumowanie

Buty są bardzo wygodne, nadają się do długich wybiegań w zasadzie w każdych warunkach atmosferycznych. Jakość i sposób wykonanie jest bardzo dobra. Jestem bardzo zadowolony z tego zakupu i śmiało mogę polecić, gdyby ktoś jeszcze akurat na ten model zdecydował, bo jest już następna LunarGlide’ów 5 w postaci 6 generacji tego modelu.

Powoli nadchodzi czas, kiedy będę musiał się rozejrzeć za nowymi butami do biegania, ale niechętnie będę się rozstawał z opisywanymi. W końcu dwie życiówki na ich koncie są: na 10km i w Maratonie. Nie wiem na ile to zasługa butów, ale porównując wyniki z biegów w LunarGlide 4 i te w 5 to postęp jest.

Sprawdziłem ceny tych butów i dzisiaj można je kupić już za 249PLN. Myślę, że byłby to dobrze wydane pieniądze.

(Visited 1 times, 1 visits today)