Gdzie jesteście biegacze?

Wracając do regularnych treningów po okresie roztrenowania po 36. Maratonie Warszawskim zauważyłem kilka zmian na moich ścieżkach biegowych. 

Pierwszą z nich i najbardziej odczuwalną jest nadejście jesieni, i to tej późnej z mrozem i różnego rodzaju opadami. Spadek temperatury zmusił mnie do wyciągnięcia z szafy bluzy i kurtki oraz leginsów i długich skarpetek. Po ostatnim treningu nie wiem czy nie muszę też sięgnąć po rękawiczki, bo wilgoć jaką czuć w powietrzu strasznie się czepia dłoni i potęguje uczucie zimna. To są jednak, rzeczy nieuniknione i powtarzalne co roku, więc mogłem się tego spodziewać.

Drugą zmianą jaką zaobserwowałem jest już coś czego absolutnie się nie spodziewałem i trochę mnie martwi. Okazuje się, że moje ścieżki biegowe już nie tętnią życiem i nie mijam kilkunastu biegaczy. Niestety ścieżki te świecą pustaki ewentualnie tylko „cywilnymi” przechodniami, a szczytem aktywności jest Nordic Walking. Pora moich biegów się nie zmieniła, trasy są te same, a ludzi mniej. Z drugiej strony rekord frekwencji najpierw na Pierwszej Dysze do Maratonu potem na Drugiej przekroczony 1000 uczestników bardzo cieszy, ale pustki na ulicach każą się zastanawiać. Kiedy i gdzie wy trenujecie?! Czy teraz, żeby wyjść na bieganie już musimy się organizować w jakieś grupy? Swoją drogą pojawiła się fajna inicjatywa, ale trochę odpuszczona a mianowicie Ustawki Biegowe. Pociągnijmy ten temat.

Czy jesień i niskie temperatury tak skutecznie odstraszyły tych biegaczy, którzy rozpoczęli swoją przygodę z bieganiem ostatniej wiosny? Mam nadzieje, że nie. Wytrwajcie naprawdę warto! Starsi stażem biegacze jak już mieli się wystraszyć zimy to pewnie się wystraszyli wcześniej.

Czy moje spostrzeżenie może jest jednak mylne i po prostu ja tych biegaczy nie widzę?

A na koniec powiew optymizmu. Zauważyłem też, że my biegacze wzbudzamy coraz więcej pozytywnych emocji. Wcześniej jakoś nie zauważyłem, że przechodnie się do nas uśmiechają robią nam troszkę miejsca, a kierowcy nawet są wstanie nas przepuścić na przejściu, nawet eLki!! Biegnąc na treningu kilkakrotnie usłyszałem słowa motywacji i podziwu, to naprawdę fajne uczucie.

Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny