Dość…

Przez prawie całe życie słyszałem: „co będzie jak ci się nie uda”? Ja odpowiadałem dlaczego ma mi się nie nie udać, ale nie byłem nigdy o tym przekonany. Niestety nie byłem w stanie się poświęcić temu co robiłem w 100%, bo przez te głosy, że może mi się nie udać, zacząłem w to wierzyć. Ostatnio natrafiłem na dwa artykuły na Blog Ojciec, jeden pod bardzo podobnym tytułem, jak ten: „Mam dość!” i drugi: „Jestem najlepszy„. Jest to swego rodzaju odpowiedź, ale i potwierdzenie pewnych zachowań.

Wiele razy słyszałem, że nie jestem dość dobry, żeby osiągnąć swój cel. Przecież nie umiem czegoś robić i nie powinienem się za to zabierać, bo to będzie wymagało pracy, żeby się tego nauczyć. Innym razem słyszałem, że jestem zdolny, ale leniwy i jak się nie będę uczył to nic nie osiągnę. A mnie nie interesowała budowa pantofelka i jego sposób na życie czy jak zinterpretować wiersze poetów renesansu. Szkoda, że nikt się nie postarał, żeby rozwinąć moje zainteresowania, zdolności czy predyspozycje. Mając te naście lat człowiek nie jest w stanie wiedzieć, co powinien robić, żeby mieć udane życie później, od tego powinno być starsze pokolenie. Niestety, w naszym przypadku starsze pokolenie było tak samo przygotowane do życia jak my.

Mam wrażenie, że moje wszystkie lata szkoły i późniejsze miałem tylko wpojone, żeby się nie wychylać. Ciekawe ile talentów i ile genialnych pomysłów zostało pogrzebane przez dławienie w nas ciekawości i niestandardowego myślenia. Cieszę się każdym sukcesem jaki osiągają ludzie z mojego rocznika. Nie ważne jaka to dziedzina i czy zgadzam się z jego poglądami lub popieram jego styl bycia. Ciesze się że im się udało. Jednak pozostaje takie uczucie, że nie do końca wykorzystano nasz potencjał. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że mam duże możliwości, ale potrzebowałem ukierunkowania i wsparcia. Dobrym przykładem i neutralnym jest bieganie. W podstawówce tak kierowano naszym rozwojem fizycznym, że bieganie na 1 km było największą katorgą i czymś co spowodowało, że biegania nienawidziłem przez następne 15 lat. Gdyby, ktoś pokazał jak się powinno biegać zainteresował tym sportem… kto wie co by było. Tego już nie zmienię, ale na pewno wyciągnę wnioski.

Tym tekstem nie chcę się usprawiedliwiać czy szukać winnych. Nigdy nie oczekiwałem, że coś dostanę za darmo, że bez pracy coś mi się należy. No może oprócz szansy na popełnianie błędów. Tutaj mogę obiecać mojej córce, że otrzyma ode mnie pełne wsparcie tego, co będzie chciała robić. Nawet jeśli będzie to dla mnie absurdalne, albo nie będzie mi się podobać. Każdy błąd jaki popełni postaram się, żeby przekuła w późniejszy sukces. Jeśli odnajdzie swoją drogę i będzie potrzebować mojej pomocy to ją otrzyma. Wiem, że wsparcie najbliższych jest bardzo ważne w osiąganiu sukcesów. Jeśli starczy jej odwagi, by kroczyć swoją drogą będę zawsze obok niej. Jeśli nie starczy też będę. Póki będę żyw! Później zresztą też.

To chyba najbardziej emocjonalny tekst jaki napisałem, a z jego publikacją długo zwlekałem. Ale nadszedł dzień w którym musiałem to już wyrzucić!

Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny