Gdzie są nasze odruchy?

Tekst miał być o czymś innym, ale sytuacja jaką zastałem jadąc samochodem natchnęła mnie na napisanie tego tekstu. Zdarza mi się to już kolejny raz w zasadzie nawet w tym samym miejscu.
Kilka miesięcy temu jadąc samochodem zauważyłem leżącgo na chodniku człowieka, a wokół pełno ludzi, bo targ, bo sklep, bo przystanek. Nikt na gościa nie zwrócił uwagi z wyjątkiem mnie i gościa, który jechał samochodem przede mną. Okazało się, że ten leżący na ziemi człowiek jest chory na cukrzycę, po kilku różnych operacjach nawet nie był w stanie powiedzieć, gdzie mieszka. Zastanawia mnie ile czasu musiałby tam leżeć, żeby się ktoś zainteresował.

Dzisiaj sytuacja była o wiele bardziej łagodna, ale równie wymowna. Na jednej z uliczek przejeżdżałem obok młodego chłopaka, któremu ewidentnie zepsół się wysłużony samochód. Nie mógł sobie bidula sam poradzić z zepchnięciem go na jakieś miejsce w którym nikomu by nie przeszkadzał. Niestety po raz kolejny zauważyłem, że w takich sytuacjach nie ma na kogo liczyć. Nawet ludzie, którzy przechodzili obok nas pchających zdechnięte auto nie kwapili się, żeby pomóc tylko się patrzyli jak się męczymy przepychając ważący 1,5 tony samochód przez garb spowalniający zainstalowany na jezdni.

Czy pomoc komuś w takiej sytuacji to jest naprawdę taki wielki wysiłek? A co by było gdyby to wam się zepsuło auto? Po raz kolejny ręce mi opadły. Chyba, że to ja jestem jakiś dziwny?

Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny

4 Comments

  1. Muszę się zgodzić. Sam nie raz byłem świadkiem takiego zachowania, gdzie ludzie unikają udzielenia pomocy, nie chcą widzieć, że ktoś jej potrzebuje. Nie rozumiem takiego podejścia… Brak słów…

    Zapraszam na jachudy.wordpress.com

    Pozdrawiam
    Ja, chudy.

  2. Mnie najbardziej zszokowała historia którą opowiedziała mi niedawno znajoma, gdy jakiś chłopak na przystanku autobusowym zaczął bić i kopać starszą kobietę, z którą o coś się posprzeczał. Nic nie interweniował sam, ale kilka osób wezwało policję. Zjawiła się ona stosunkowo szybko, jednak radiowóz tylko zwolnił przejeżdżając obok przystanku i pojechał dalej w swoją stronę. Skończyło się na tym, że starszej pani pomogła druga starsza kobieta…

    blogdlaopornych.blogspot.com

Dodaj komentarz