50 dni do Maratonu Warszawskiego

Pozostało równo 50 dni do głównego startu tej jesieni i chyba najważniejszego startu w tym roku. Staram się jak najlepiej przygotować do biegu, który może być przełomem w moich startach. Przełomem wynikowym. W zeszłym roku źle podszedłem do tematu w tym roku jestem bardziej świadomym biegaczem i wiem jak mogę osiągnąć cel. Tylko wytrwałością w biegu i wizją radości na mecie.

Po uporaniu się z drobnymi urazami z jakimi zmagałem się ostatnio wracam do formy. Biegi coraz dłuższe nie sprawiają problemów kondycyjnych, nawet upał nie przeszkadza w utrzymaniu tempa startowego. Oczywiście bieg maratoński i długie wybiegania to nie to samo, ale jest to jakiś test. Jedyne czego się obawiam, to deszcz. Niska temperatura nawet zwiększy możliwości, ale deszcz może spowodować, że buty zrobią odparzenia i bieg będzie jeszcze bardziej nie komfortowy. Mam nadzieje, że pogoda dopisze. Do tej pory we wszystkich moich startach było dobre to i tym razem będzie bezdeszczowo.

Już się nie mogę doczekać! Oczekiwanie na start. Rozgrzewka, potem odliczanie i ruszymy z 10 000 tłumem do walki z trasą.

Oczekiwania na ten start nie maleją. Założyłem, że mi się uda i się uda! Nie odpuszczę i tyle. Pamiętajcie #2164!

Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny

Dodaj komentarz