Rollercoaster

Dzisiejszy dzień przypominał rollercoaster. Raz był płacz i żal, a z chwilę nadzieja, że jednak się uda po czym znowu nadchodził smutek i od początku.

Takich skoków ciśnienia, skrajnych emocji nie miałem chyba nigdy. Więcej szczegółów napiszę wkrótce, jak już wszystko będzie dograne na 100%. Ale mogę powiedzieć, że jest radość! Tzn. będzie wkrótce. Teraz tylko kilka pozytywnych splotów wydarzeń i pełen chill! Najważniejsze, że pierwszy krok został zrobiony. Trzymajcie kciuki!

No i zbliża się reaktywacja My Passion Life.

Tata dwóch Mrów, mąż najlepszej żony, biegacz, fan siatkówki, Barcy. Fotograf ślubny