Za 120 dni 40. PZU Maraton Warszawski

1 Komentarz

Za dokładnie 120 dni rusza 40. PZU Maraton Warszawski! Dopiero, co ochłonąłem po 6 Maratonie Lubelskim, a tu już w powietrzu czuć ten warszawski.

#BiegamDobrze

Bardzo cieszy mnie fakt, że akcja pod tytułem #biegamdobrze zakończyła się dla mnie sukcesem już w maju. Uzbieraliśmy wspólnie już ponad 350 PLN, a to oznacza, że pakiet startowy od WWF jest dla mnie już pewny. Świetne uczucie! Postawiłem też w tej akcji cel dodatkowy, ale… dziś po przebiegnięciu boso Maratonu Lubelskiego, wolałbym go nie realizować 🙂 Ale z drugiej strony 30 września jest za 120 dni i może jeszcze się przekonam.

Plan na przygotowania

Przygotowania do jesiennego sezonu zacząłem już tydzień po Maratonie Lubelskim. Nadzwyczajnie szybko, ale poczułem głód biegania i jakoś tak wyszło. Ostatnio trochę mnie zatrzymał upał, ospa wietrzna u Mrów i to cholerne RODO, z którym była cała masa roboty. Teraz mam zamiar ruszyć z treningami. Mam nadzieje w końcu odzyskać rytm treningowy, bo piszę o tym już kolejny raz, a ciągle jest coś, co mi w tym przeszkadza.

Plan jest taki, żeby nie kombinować. Nie chcę skupiać się na szybkości, a na odzyskaniu wydolności, której zabrakło podczas ostatniego startu. Nie będę miał programu treningowego „120 dni do maratonu” z rozpisanym każdym ćwiczeniem, bo myślę, że póki co to przerost treści nad moją formą 😉 Teraz muszę wrócić do minimum 50 km tygodniowo, a prędkość przyjdzie z czasem.

Podczas okresu przygotowawczego do #MW40 planuję jeden start w Krasnymstawie w VII Półmaratonie Chmielakowym. Nie sądzę, żeby pojawiło się coś po drodze.

Plan na #MW40

Plany mam na dzisiaj aż trzy. Maksimum, minimum i ten umiarkowany. Plan minimum polega na tym, że łamię 4h. Dawno mi się to nie zdarzyło, ale myślę, że tym razem mi się uda. Plan minimum jest też pochodną zbiórki w #biegamdobrze. To będzie plan realizowany jeśli jednak namyślę się na bieganie boso. Złamanie 4h boso było możliwe nawet w Lublinie, gdyby było jakieś 5°C chłodniej.

Plan maksimum to… bicie kolejnej bariery, a mianowicie 3h30′. Wszystko przez plan na ten bieg Piotrka. W parze zawsze łatwiej się łamie takie wyniki. To jest na tyle szybkie bieganie, że dzisiaj wydaje się abstrakcyjne. Treningi z biegiem tempem poniżej 5’00″/km już mi się w maju zdarzyły, ale na znacznie krótszym dystansie niż maraton.

Plan umiarkowany na którym dzisiaj się skupiam najbardziej to zbliżenie się do mojej życiówki, czyli 3h45’14”. Tak szybki maraton zdarzył się trzy (!) lata temu i już pora wrócić do takiej dyspozycji. Przygotowanie do bieg tempem 5’15″/km to cel na najbliższe lato i jest bardzo realne do osiągnięcia.