Przed IV Dychą do Maratonu

2 komentarze

W najbliższą niedzielę po raz 24 wystartuję w biegu z cyklu Cztery Dychy do Maratonu, ale takiego startu jak ten najbliższy jeszcze nie miałem. Podczas Trzeciej Dychy tego cyklu towarzyszyłem Piotrowi w zającowaniu na czas 55′, było to bardzo fajne doświadczenie biec wolniej niż do tej pory i dobrze było dać wsparcie koledze. Teraz pora na mnie.

Namówili mnie na bycie zającem w najbliższej Dysze do Maratonu. Moim celem będzie czas 57’30”, czyli utrzymanie średniego tempa na poziomie 5’45″/km. Będzie to nowy rozdział w moim bieganiu w Dychach. Forma po ostatniej zimie nie jest najwyższa i raczej o ściganiu się z czasem z życiówkami nie marzę, dlatego to będzie świetna okazja do debiutu jako pacemaker. Czuję lekkie napięcie przed tym startem, bo odpowiedzialność za bieg innych osób to spore obciążenie psychiczne.

Taktyka Zająca na 57’30” na 4 Dychę

Trasa Dychy znakomicie znana większości lubelskich biegaczy, jest w miarę łatwa, a przy dobrym układzie wiatru można wykręcić dobre czasy. Dla biegaczy, którzy nie znają tak dobrze trasy zdradzę moją taktykę. Moim zdaniem kluczem jest osiągnąć lekki zapas dla zakładanego wyniku w pierwszej części biegu, powiedzmy do 7 km. Po 7 kilometrze zmęczenie da znać o sobie (obstawiam też walkę z wiatrem w twarz) i dwa wzniesienia przed nami. To nie są jakieś wielkie góry, ale mogą dać w kość dla tych, którzy będą prowadzić walkę o złamanie godziny. Pierwsze straty w naszym zapasie przypadną na początek 9 kilometra, a druga starta będzie około 500 m przed linią mety.

Teraz wyobraźcie sobie jakie jest moje obciążenie… będę prowadził grupę, która ma szansę na złamanie godziny w biegu na 10 kilometrów. Zachęcam tych biegaczy do podczepienia się do tej grupy, bo będziecie mieć dwie i pół minuty zapasu. Wiem, że może Wam się wydawać to nieosiągalne, ale biegnięcie w grupie sporo ułatwia, zwłaszcza jak będziemy musieli walczyć ze wspomnianym wiatrem w twarz.

5’45″/km to wspaniałe tempo jest! Wspaniałe, bo takim tempem chciałbym pokonać pierwszą połówkę zbliżającego się 6. Maratonu Lubelskiego. Dlaczego tylko pierwsza? Dlatego, że drugą połowę biegnę boso!!! Chyba, że w akcji #BiegamDobrze do 8 maja uzbieramy jeszcze 100 PLN. Niniejszym zachęcam Was do wspierania akcji biegam dobrze i mojej zbiórki na WWF dostępnej pod tym linkiem, każda złotówka pomaga WWF w ochronie przyrody, a przy okazji przybliża mnie do pakietu startowego 40. PZU Maratonu Warszawskiego.