Czwarta Dycha do Maratonu – Sezon 5.

Piąty cykl dych do Maratonu przeszedł do historii. Rekord frekwencji, świetne warunki pogodowe do biegania i rosnąca forma przed maratonem to podsumowanie 20. Dychy do Maratonu.

Pogoda

Warunki atmosferyczne były idealne do biegania. Podczas biegu zachmurzenie, słaby jwiatr bez dużych podmuchów, 13°C to idealna temperatura do bicia rekordów…

Trasa

Grafika pochodzi ze strony organizatora www.maraton.lublin.pl

Trasa tegorocznej Czwartej Dychy do Maratonu to najczęściej wykorzystywana trasa w cyklu z małą modyfikacją linii startu. Pierwszy kilometr to szeroka prosta, a potem długa prosta bez żadnych wzniesień, nawrót na ścieżkę rowerową, a pod koniec 8 kilometra pierwszy podbieg. Kolejny już w połowie 10 kilometra i finisz.

Bieg

Na starcie ustawiłem się tuż przed strefą na 45′. Było nadzwyczajnie luźno jak na żadnej wcześniejszej Dysze. Zaraz po starcie można było złapać odpowiedni rytm biegu, bo nie trzeba było uważać na każdy krok. Pierwsze dwa kilometry to lekki dyskomfort ze względu na niską temperaturę. Pod koniec drugiego kilometra jednak już musiałem podwijać rękawy, bo zrobiło się ciepło 🙂 Po osiągnięciu średniego tempa biegu na poziomi 4’27″/km i wyrównaniu tempa zauważyłem, że biegniemy w 10 osobowej grupie, która do nawrotu dobrze współpracowała/ Przy skręcie w ulicę Cienistą jednak grupa się rozciągnęła i musiałem znowu pilnować samodzielnie założonego tempa. Udało się do 7 kilometra, gdzie przeżyłem lekki kryzys i tempo spadło. W tym miejscu wpadłem w dziurę wśród biegaczy, nikogo przede mną i nikogo za mną, aż trafiłem na jednego ze startujących, który przeszedł w marsz. Chciałem go zmotywować, a okazało się, że to on mnie zmotywował, bo trzymał się krok za mną a nasz tempo przyspieszyło. Ostatni kilometr to dwa oblicza. Tama, czyli pierwsze 500m to przyjemny bieg z dobrym tempem i finisz po podbiegu, gdzie nie miałem już mocy, żeby finiszować. Na zegarze zadowalający wynik, 45’11”.

Wynik

Przed startem miałem nadzieję, że uda mi się zmieścić w przedziale 45 – 46 minut. Wynik na mecie jednak mnie pozytywnie zaskoczył. Okazało się, że to 7 najlepszy wynik wśród dwudziestu Dych do Maratonu, które miały atest. Forma jest lepsza niż myślałem.

Czas Brutto: 45’11”
Czas Netto: 44’44”
Miejsce w kat. Open: 379
Miejsce w kat. M30: 132

Oficjalne wyniki do pobrania tutaj.

Wrażenia

To nie była zwykła Dycha. To była jubileuszowa dwudziesta Dycha do Maratonu! Moja dwudziesta. Wynik był zadowalający, a bieg równy i kontrolowany. Wszystko było jak należy.

Organizatorzy świetnie rozplanowali strefę startu, było luźno i szeroko dokładnie tak jak powinno się to zorganizować przy tak dużym biegu jakim była ta rekordowa dycha. Na trasie obyło się bez problemów z rowerzystami, samochodami (choć jedna pani próbowała jechać poboczem) czy pieszymi. Nowością było super zabezpieczenie strefy finiszu! Po raz pierwszy nie miałem problemu z kibicami czy pieszymi. Idziemy w dobrą stronę!

PS. Nasza 13 uczestników ze wszystkimi dychami trzyma się dzielnie!

  • Nie jestem znawcą biegania, ale słyszałam, że „dyszki” to najzdrowsze dystanse :-))
    Gratuluję czasu! To tyle przynajmniej wiem – że dycha przebiegnięta w mniej niż godzinę to piękny wynik! :-))