Piąty cykl Dych do Maratonu właśnie ruszył. Wróciła trasa nad Zalewem, która należy do ulubionych tras wielu biegaczy. Dzisiejszy bieg przeszedł do historii jako największy bieg w historii cyklu. Na mecie zameldowało się 1332(!!!) osoby, co w porównaniu do pierwszej Dychy do Maratonu w pierwszym cyklu daje potężny wzrost. Mój bieg nie był najlepszy, ale jestem z niego zadowolony.

Pogoda

Pogoda jak zwykle w tym sezonie. Było ciepło, około 23°C, trochę za ciepło, wiało przez pierwsze 4 km w twarz, a potem nie odczuwalnie, ale w plecy. Słońce spotęgowało uczucie ciepła, a to przełożyło się na czasy.

Trasa

Dycha do Maratonu

Po roku przerwy Dychy powróciły w wielkim stylu na najczęściej wykorzystywaną trasę w historii cyklu. Fajnie było tu wrócić, bo to tutaj 4 lata temu zaczęło się moje bieganie w zawodach, na tej trasie też padł najlepszy wynik w mojej karierze biegowej. Idealne miejsce na nowy początek i zakończenie słabej passy.

Bieg

Selfie na starcie

Na starcie ustawiłem się tuż przed rozpoczęciem strefy 45′, co odzwierciedla moje samopoczucie i wiarę w to, że wyniki mogą się poprawić już teraz. Na starcie znowu stanąłem razem z Piotrkiem jak tydzień wcześniej. Start na tej trasie jest wąski, a przy takiej frekwencji, gdyby nie strefy byłby koszmarem. Mimo wspomnianych stref i tak na całej długości tamy musiałem mijać sporo wolniej biegnących biegaczy, ale i tak nie ma było strasznie. Pierwszy kilometr pomimo ciasnoty to to całkiem niezłe tempo, kiedy pod koniec pierwszego kilometra się rozluźniło mój big przyspieszył do tempa około 4’15” – 4’20″/km. Na tym odcinku przeszkadzał trochę wiatr w twarz, a odległość do małej grupki przede mną był zbyt duża, żeby dali osłonę przed wiatrem. Zaraz po nawrocie w połowie dystansu zacząłem odczuwać skutki skurczy tydzień wcześniej. Starałem się utrzymać tempo 4’25″/ km, ale szło to coraz trudniej i kosztowało mnie coraz więcej sił. Nie pomagała coraz wyższa temperatura i słońce. Pod koniec ósmego kilometra zacząłem zwalniać, zbyt bardzo i grupka za którą się trzymałem uciekła z pola widzenia. Następne dwa kilometry to walka z samym sobą, żeby nie przejść w marsz. Na 500m przed metą spojrzałem na zegarek i była szansa, żeby nie przekroczyć znacznie 45 minut i chciałem przycisnąć, ale sił starczyło na kilka kroków i metę przekroczyłem biegnąc spokojnym krokiem. Michał, dzięki za piątkę na mecie 🙂

Wynik

Wynik na mecie to 9 wynik na mojej liście Dych do Maratonu, dokładnie taki jak Czwarta Dycha z pierwszego cyklu. Mam nadzieję, że to dobry prognostyk, bo wynik na tydzień po ciężkim maratonie i w takich warunkach pogodowych powinien mnie zadowolić. Mimo słabszego o prawie minutę czasu niż w poprzedniej Dysze, był to chyba mój najlepszy bieg od ponad roku.

14570587_1196040463773262_3004280448087618026_o

Czas Brutto: 45’49”
Czas Netto: 45’29”
Miejsce w kat. Open: 227
Miejsce w kat. M30: 81

Oficjalne wyniki do pobrania tutaj.

Wrażenia

Powrót na tą trasę to spora frajda. Dałem z siebie dzisiaj maxa, szybciej się nie dało w obecnej dyspozycji i momencie sezonu. Wynik satysfakcjonujący, choć nie powala. Do siódmego kilometra biegło mi się bardzo dobrze, potem troszkę dało znać zmęczenie poprzednim biegiem.

Teraz coś o organizacji… bałem się tego, co będzie na starcie i podczas biegu przy takiej ilości biegaczy, ale wszystko poszło dobrze. Jedyne, co mi się nie podobało podczas dzisiejszego biegu to masa rowerzystów na odcinku od 5 kilometra do połowy dziewiątego. Nie wiem, co się zmieniło, bo do tej pory na tej trasie nie miałem takiego doświadczenia. Nie wiem czy winić za to organizatorów czy samych rowerzystów, którzy bez zastanowienia kilkukrotnie omal nie spowodowali kolizji z biegaczami. Mimo to uważam, że obyło się bez wpadek i to bardzo mnie cieszy.

Pierwsza Dycha do Maratonu daje sporo nadziei, że ten cykl będzie najlepszym w mojej karierze i dobrze przygotuje mnie do majowego 5. Maratonu Lubelskiego. Kolejny atak na życiówkę będzie w na Dwudziestej Dysze do Maratonu, w kwietniu.

A Wy mieliście jakieś starty? Pochwalcie się wynikami.

(Visited 1 times, 1 visits today)