Powrót do Krasnegostawu na bieganie miało być fajnym przeżyciem, ale nie obyło się bez problemów, niestety. Nie nastawiałem się na żaden wynik, chciałem pobiec na luzie… ale nie zawsze idzie jak powinno. 

Półmaraton Chmielakowy to jedna z najfajniejszych imprez biegowych. Kameralny bieg z dużym plusem jakim jest festiwal piwny. Półmaraton w Krasnymstawie będzie stałym punktem w moim kalendarzu biegowym.

Pogoda

Odkąd biegam półmaratony podczas nich zawsze jest tak samo. Zawsze jest 27-29° C, pełne słońce i jest bez wietrznie. Teraz nie było inaczej. Całe szczęście w lesie w cieniu było dość chłodno. Przynajmniej dla kibiców było fajnie.

Trasa

Powrót na najładniejszą trasę biegu na Lubelszczyźnie. Trasa bardzo ciekawa, łączy elementy biegów ulicznych i trialowych. Około 8 kilometrów wiodła przez leśną drogę, co przysporzyło mi pewien problem, ale o tym za chwilę. Były też solidne podbiegi, które nie jednemu dały w kość.V Półmaraton Chmielakowy

Bieg

Tradycja to tradycja. Selfie przed startem zrobione. Za 15 minut start. #selfie #bieganie #running #halfmarathon #PółmaratonChmielakowy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kuba Osiński (@kuba.osinski)


Na starcie ponownie, jak rok temu ustawiłem się daleko z tyłu. Przed biegiem nie nastawiłem się na wynik, bo to pierwszy start po nowym treningu. Start był dość ciasny, ale spokojny, cierpliwy bieg pozwolił mi na osiągnięcie dobrego tempa już na drugim kilometrze. Owe tempo osiągnęło poziom 4’46″/km, czyli bieg po życiówkę. Koniec piątego kilometra to pierwszy duży podbieg, ale bieg dalej był szybki. Kolejne dwa kilometry to bieg w małej grupie, w której dobrze nam się współpracowało częste zmiany dały możliwość utrzymania szybkości biegu. Po skręcie na leśny odcinek trasy moje tempo lekko spadło poniżej 4’50″/km i moja grupka odbiegła. Podłączyłem się do kolejnej grupy, aby wyrównać rytm biegu. Jedenasty kilometr to kolejny podbieg, a zaraz za nim jeszcze jeden i już mój bieg zwolnił do 5’00″/km i chwila samotnego biegu. Zaraz za punktem z wodą dogoniła mnie szybko biegnąca grupa i wróciłem do dobrego rytmu. Teraz rozpoczął się mój mały dramat. Końcówka leśnego odcinka i podkręcona tydzień wcześniej kostka dostała następny strzał i znowu lekko uciekła. Niestety teraz musiałem oszczędzać nogę i o ciągłym biegu mogłem zapomnieć. Już wiedziałem, że nie ma mowy o osiągnięciu dobrego rezultatu w głowie miałem tylko to, że muszę doczłapać do mety. Ponownie w tym roku dopadł mnie pech na trasie. Następny podbieg mogłem pokonać tylko marszem, ale chwilę później wróciłem do biegu… na krótką chwilę. Męczyłem się tak już do mety.

I tu największa atrakcja tego biegu… Piwo na mecie!! I to mega zimne, idealne.

Wynik

O wyniku już wspomniałem, że nie jest… najlepszy.

Czas Brutto: 1h58’43”
Czas Netto: 1h58’05”
Miejsce w kat. Open: 281
Miejsce w kat. M30: 93

Oficjalne wyniki do pobrania tutaj.

Wrażenia

Półmaraton Chmielakowy to jedna z najfajniejszych imprez w jakich brałem udział. Duży plus to organizacja punktów odżywczych i oznaczeniu trasy. Choć start mógłby być łatwiejszy do odnalezienia. Piwo na mecie zrekompensowało jednak tą niedogodność 🙂


Jak wspomniałem pech, który dopadł mnie na trasie 4. PZU Maratonu Lubelskiego nie opuścił mnie i w tym biegu. Kostka, która całe szczęście jest bardziej przeciążona niż skręcona nie wykluczy mnie z biegania na jesieni.

Miarodajne jest tylko 14 pierwszych kilometrów, które pokonałem w zadowalający sposób. Motorycznie i siłowo jestem bardzo dobrze przygotowany do nowego sezonu. Nad wydolnością muszę popracować, ale źle nie jest. Gdyby nie problem z kontuzją myślę, że otarłbym się o życiówkę… może następnym razem się uda. V Półmaraton Chmielakowy to start, który upewnił mnie w tym, że moje przygotowania do sezonu jesiennego idą w dobrą stronę.

(Visited 1 times, 1 visits today)