Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?

16 komentarzy

Każdy rodzic zastanawia się jak to zrobić, żeby dobrze przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa. Sprawa nie jest prosta i taka oczywista jak w przypadku rodziców. My się cieszymy jak głupki, albo się denerwujemy, że nie damy sobie rady z dwójką dzieci. A małe dziecko może potraktować młodszego brata lub siostrę jako intruza lub co gorsza konkurencję i zagrożenie.

Nasza rola polega na tym, żeby odpowiednio nastawić starsze dziecko. Większość ludzi z tak zwanego starszego pokolenia próbuje nam młodym rodzicom wmówić, że powinniśmy zmusić dzieci do pomagania przy młodszym dziecku. Moja odpowiedź na takie sugestie zawsze brzmi tak samo: Jak MyLittleAnt będzie chciała pomagać to pomoże. Nic na siłę. Dlatego właśnie od kliku tygodni badamy nastawienie Marceliny. Pytamy czy będzie nam pomagać, czy się cieszy itp.

Z obserwacji jej zachowań wiem, że nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy brata. Podczas pobytu Leonarda i mamy w szpitalu co kilka godzin Marcik pokazywała, że mama i Leonard (ten mały) jest tam, czyli w szpitalu. Było to dla mnie niesamowicie ważne, że czeka tak samo na mamę jak i na brata.IMG_0633 (1)

Marcelina pomagała w montażu łóżeczka dla Leonarda podając śrubki i klucz do jego skręcenia. Wskazywała, gdzie ma stać łóżeczko i który materac jest Leonarda. Mamy przydzielone miejsca w naszej sypialni. Klika miesięcy temu pomagała też rozdzielić zabawki, które przysługują Leonardowi, a które są dla niego za duże, a co za tym idzie przysługują tylko Marcelinie 🙂IMG_0632 (1)

Staraliśmy się od samego początku przyzwyczajać Marcelinę do tego, że wkrótce stan liczebny naszej rodziny się powiększy. W ostatnich miesiącach ciąży też staraliśmy się z MyLittleAnt rozmawiać o tym, że brat nie zabierze jej rodziców. Przekonuję ją cały czas, że nasz układ się nie zmienia i dalej jest naszym największym skarbem, a teraz będziemy mieć dwa największe skarby. Myślę, że nie będzie miała problemu z tym, że czas będziemy musieli podzielić między dzieci. Marcelina od urodzenia miała styczność z „rodzeństwem” jakim były koty i psy. Nigdy nie pokazywała, że jest zazdrosna o którekolwiek ze zwierząt, więc podejrzewam, że z taką samą łatwością zaakceptuje brata.

Marcelina czynnie też uczestniczyła w układaniu ubranek dla MyLittleLeo w garderobie, segregowała spodenki, bodziaki i pajace. To pomaganie nam sprawiało jej sporo radości. Mam nadzieję, że poczucie bycia potrzebną pomoże nam w tym, że nie odczuje tego, że coś się zmienia na jej niekorzyść. Pomaganie Marcelina ma zakodowane w głowie aż za bardzo, dlatego jestem spokojny o jej relacje z bratem.

Nie będę wam wmawiał, że nasze podejście jest jedyne słuszne. Nie udawajmy każde dziecko jest inne i inne ma potrzeby i podejście do rodzeństwa. Chciałem wam napisać, co my zrobiliśmy i mam nadzieję, że to się sprawdzi w przypadku MyLittleAntS.

Dzięki Kasi z Ta.to&Tamto za inspirację do napisania tego posta.

A wy jak sobie radzicie z pojawieniem się młodszego dziecka?