O to nadchodzi Ten dzień…

3 komentarze

Trudno mi uwierzyć, że ten wpis w końcu powstaje. Przez ostatnie tygodnie Ten dzień przesuwał się kilka razy. Ciężkie starcia z różnymi materiami: słabym zarządzaniem pracami, błędami w liczeniu, zmianami koncepcji. Ale jest dobrze.

Przez wszystkie te dziesięć i pół miesiąca naszego remontu (tak trwa to aż tyle) targały nami skrajne emocje. Od wielkich radości, przez załamania i spadek zapału, znowu do radości, żeby nastały duże nerwy, które prowadziły do radości. Po prostu rollercoster, który od początku naszej przygody z domem nam towarzyszy.

Otrzymaliśmy od was masę wsparcia, głównie duchowego. Chciałbym Wam za ten doping bardzo podziękować przydał się.

W końcu mogę to napisać… OPUSZCZAMY MIESZKANIE W MIEŚCIE JUŻ W SOBOTĘ!!!

Koncepcja remontu zmieniała się 3 lub nawet 4 razy. W końcu zajęli się nim profesjonaliści i doprowadzili prace do końca… prawie. To prawie to takie małe rzeczy, które praktycznie nie odwleką zakończenia prac. Dom wygląda lepiej niż mogłem sobie to wyobrazić. Na zdjęcia musicie jeszcze poczekać do przyszłego tygodnia. Ktoś, kto nie wdział Domu Pod Pogodnym Niebem przed remontem może nie podzieli mojego zachwytu, ale ci którzy widzieli przed i w trakcie remontu rozumieją o co mi chodzi.

Teraz pozostaje przeprowadzka…

Przed nami ciężkie zadanie i cała logistyka. Some say (jak mawia Jeremy Clarkson), że opuszczenie Afganistanu przez wojskowe siły Amerykańsko-Brytyjskie to największa operacja logistyczna, in the World… Ale to był mały pikuśKażdy kto się kiedykolwiek przeprowadzał wie, że to bardziej wymagająca rzecz. Musisz zaplanować, co zabierasz, jak to zabierzesz i kiedy. I to bez wielkich samolotów transportowych do których mieści się połowa Świata.

Ubrania

Pakowanie ubrań to najmniejszy problem. Duże worki na śmieci rozwiązują problem. Wrzucasz wszystko i pakujesz prawie próżniowo tak żeby weszło jak najwięcej, ale żeby być w stanie unieść worek.

Problem z ubraniami jest taki, że trzeba zrobić selekcję. Pozbyć się rzeczy, które są nie potrzebne. Nie używane lub zniszczone, a nadal je trzymasz. A to nie będzie łatwe.

Naczynia

Uważam, że to najtrudniejsza działka pakowania w całej przeprowadzce. Trzeba każdy element zabezpieczyć tak, żeby się talerze, kubki i kieliszki nie potłukły. W ruch idzie papier, tektura, pudełka, folia bąbelkowa. No i trzymanie kciuków, żeby to wszystko się nie przewróciło w drodze.

Meble

Najprostsze do zapakowania, ale najtrudniejsze do przeniesienia i przewiezienia. Wymaga tylko dużego samochodu i zasobów ludzkich. Zaplanowanie pakowania na samochód tak, żeby było najbardziej efektywne to zupełnie inna działka.

Tyle teoria. W praktyce zawsze jest mniej różowo, bardziej stresująco i nerwowo, ale i zabawnie. Już wiem, że znajdziemy całą masę kocich zabawek poupychanych za każdym jednym meblem w domu. Odnajdziemy dawno zaginione rzeczy, o których już wszyscy zapomnieli.

Mam nadzieję, że zastosujemy porady od Malviny Pe., choć pewnie będzie to bardzo ciężkie.