MyLittleAnt i zabawki

12 komentarzy

Zanim zostałem tatą zastanawiałem się jakimi zabawkami będzie się bawić moja córka. Czy będą to takie typowo dziewczęce zabawki typu lalka czy misio w jakimś kiczowatym ubranku czy może będzie wolała jakieś klocki. Życie szybko weryfikuje poglądy młodych rodziców na ich dzieci. Z wszelkich zabaw Marcelina najbardziej na świecie lubi… sprzątać. Największym zaskoczeniem było mycie okien. Serio. Niespełna dwuletnie dziecko myje okna jak profesjonalista. Spryskiwacz, ściereczka i myje okna balkonowe. Skąd u niej taka umiejętność kompletnie nie wiem, ale wynika to z uwielbienia do zabawy wodą.

My Little Ant + Woda

Zabawa wodą jest ogólnie dla Marceliny czymś, co bardzo lubi. Nie jest to związane z miłością do kąpieli i mycia włosów, ale chlapanie wodą uwielbia. Dać dziecku szklankę z wodą to zabierze waciki i będzie myć wszystkie meble w salonie. I podłogę. I dywan. Czasem też psa. A połączenie Dzieku, miska i balkon to coś co rozkłada kompletnie na łopatki. Po pierwsze Mrówa jest cała mokra. Po drugie z balkonu leje się strumieniem woda piętro niżej, aż dziwne, że sąsiedzi się nie skarżą.

woda001-4

Nie inaczej jest w Domu Pod Pogodnym Niebem, jak się My Little Ant dorwie do miski z wodą lub do basenika to należy tylko dolewać, co jakiś czas wody, a ona jest prze szczęśliwa. Można sobie moczyć rączki, przelewać wodę z jednej miski do drugiej wiaderkiem. Wylewać wodę z tych misek.

woda001-2 woda001-3 woda001

My Little Ant + Kreatywne wykorzystanie… wszelkich rzeczy

Dochodzę również do wniosku, że mały człowiek jest trochę jak kot. Nie dlatego, że nie śpi w nocy (nasze koty i Marcelina uznały, że jak jest ciemno to się śpi), ale zarówno koty jak i małe dzieci bawią się rzeczami pozornie nie do zabawy. Kotu wystarczy tekturowe pudełko i zakrętka od butelki, a dziecku wystarczą waciki kosmetyczne, portfel ze starymi kartami bankowymi, klucze od mieszkania lub zestaw do przygotowywania lodów wodnych z Ikei. Czasami wszystko to na raz. Dasz takiemu małemu szkrabowi takie rzeczy i masz kilka chwil luzu, bo jak dziecko jest pochłonięte taką emocjonującą zabawą jak upychanie wacika kosmetycznego do butelki lub wspomnianego pojemnika na lody, nie wymaga 100% uwagi. No chyba, że robi się nagle zbyt cicho, a dziecko jest gdzieś zamelinowane. Wtedy można się spodziewać wszystkiego, a Mrówcza kreatywność jest niezbadana i niczym nie ograniczona.

My Little Ant + Zabawki

Misie jednak w naszym życiu są obecne. Dwa. Takie same. Wybrane przez samą Marcelinę w Rossmannie. Są nieodłącznym elementem karmienia i usypiania. Oba muszą też uczestniczyć w przygotowywaniu jedzenia. Nie są to misie, które grzeszą urodą, ale mają swój urok. Oczywiście jak na misia przystało każdy już miał operacje, a to trzeba poprawić oczko, a to rączka misiowi się urwała.

misie001

Marcelina ma również jedną, bardzo lubianą zabawkę bardziej stacjonarną. Drewniany konik na biegunach. To, co półtoraroczne dziecko wyprawia na tym koniku to mnie dorosłemu człowiekowi nie mieści się w głowie. Przez całe życie nie lubiłem/bałem się huśtawek. Moja Małą Mrówa jednak pod tym względem wdała się w mamę (może to i lepiej) i uwielbia ekstremalne (w moim odczuciu) przeciążenia związane z huśtaniem, gibanie i fruwaniem.

My Little Ant

Są również wspomniane w leadzie klocki. Klocki mamy drewniane jaki bardziej nowoczesne silikonowe. Te silikonowe są w różnych kształtach, a każdy kształt ma swój otwór w wieczku od pudełka. Ale według Mrówy klocki te nie służą do dopasowywania ich do otworów, ale do budowania wierzy. Jak to budowla czasami się nie udaje i trzeba zaczynać od nowa… wiele razy.

No i oczywiście kluczowa zabawka. Służy do kopania, turlania i rzucania. Odbijać jeszcze nie umie, ale kwestia paru tygodni i na pewno będzie w tym lepsza ode mnie.

siatka001 siatka002 siatka003 siatka004

A wasze dzieci mają jakieś ciekawe, kreatywne zabawy?