Chciałbym się z Tobą podzielić moimi sposobami na pokonanie trasy maratonu, co mi pomaga w osiągnięciu mety. Od ostatniego biegu minął już zdrowo ponad miesiąc, ale przed nadchodzącym sezonem jesiennych startów przyda się kilka słów o tym jak pokonać trasę maratonu. 

1. Przygotowanie fizyczne

Przecież to oczywiste. Wbrew temu, co napiszę później i pisałem w poprzednich postach o maratonie i bieganiu głową to przygotowanie fizyczne w biegu na królewskim dystansie to kluczowy element. Nie jedyny i nie wystarczający, ale kluczowy. Bez odpowiedniego przygotowania fizyczne i bez pokaźnej liczby kilometrów w okresie przygotowawczym nie będzie łatwo przebiec maraton i żyć po maratonie. To przygotowanie fizyczne wpłynie głównie na samopoczucie i szybkość regeneracji po trudnym biegu.

2. Wiara w siebie

Odrzuć na wstępie wszystkie myśli, że nie dasz rady. Przecież mocno trenowałeś, dbałeś o dietę i wysokiej jakości sen. To nie może się nie udać. Wiesz na co Cię stać i możesz przebiec ten cholerny maraton, którym żyłeś przez ostatnie kilka tygodni a nawet miesięcy. Cel jest blisko. Jakieś 42km 195m od Ciebie. Przecież to nie daleko. Jakieś półgodziny samochodem. 🙂 Nie mówię, że będzie łatwo, ale przecież o tym wiesz. Nie słuchaj tych, co mówią, że nic na siłę, że możesz odpuścić. Nie możesz! To twoja walka, a jak ktoś tak mówi to znaczy, że nie wie co to jest maraton i co on Ci da. A da Ci… jeszcze więcej wiary w siebie! Przecież jak przebiegniesz ten bieg to możesz wszystko!

3. Wsparcie na trasie

No dobra… wsparcie na trasie też jest bardzo ważną rzeczą. Najtrudniejsze kilometry biegu to te, na których nie ma kibiców. Tak się składa, że zawsze wtedy dopadnie Cię kryzys. Ale wystarczy jedna osoba, która krzyknie coś na zachętę, a siły powracają. Zapewnij sobie wsparcie kibiców na trasie, bo znajomi i rodzina ratują życie jeszcze bardziej niż zwykły kibic. Nogi zaczną się kręcić i wróci rytm. A widok kogoś bliskiego na mecie od razu daje -50 do zmęczenia.

Tata biegacz

4. Z wizualizuj sobie cel

Mnie to pomogło podczas 36. PZU Maratonu Warszawskiego. Cały okres przygotowań i bieg właściwy miałem w głowie radość jaką będę czuł i prezentował na linii mety. Jak się uda To będę skakał z radości pomimo gigantycznego zmęczenia. I ta myśl prowadziła mnie na metę i… udało się! To pomaga w chwilach zwątpienia, serio.

5. Wyznacz sobie nagrodę

Mój najnowszy motywator. Wyznaczyłem sobie nagrodę za osiągnięcie wyznaczonego celu w 3 PZU Maratonie Lubelskim i ta nagroda motywowała mnie do biegu. Przypomnę, że założeniem było przebiec całą trasę maratonu bez marszu, a nagrodą będzie udział w Biegu Rzeźnika. Zadeklarowałem to oficjalnie na blogu i głupio by było jakbym odpuścił. Nagrodą może być cokolwiek. Piwo, dobra kolacja, wyjazd na super wakacje, zakup nowych butów biegowych czy start w wymarzonym biegu.

6. Znajdź fajne towarzystwo

To pomogło mi w biegu maratońskim już dwa razy. Za pierwszym razem trafiłem na gościa ze świetnym poczuciem humoru i pogodą ducha, która i mnie się udzieliła. To wtedy właśnie się okazało, że pozytywnym nastawieniem do biegania i wysiłku mogę osiągnąć cel. Nawet jak przyszedł kryzys to na wzajem się motywowaliśmy, żeby nie odpuścić.

kuba-2

7. Motywuj innych to wróci

Mogę napisać, że karma wraca. Zawsze podczas biegu jak widzę, że ktoś słabnie staram się go zachęcić do odrobiny wysiłku i jak zaczyna biec i wraca do swojego rytmu to dla mnie równie duża nagroda jak meta. Karma wraca. Jak ty osłabniesz to ktoś inny krzyknie za twoimi plecami, żeby się nie poddawać.

Jakie ty masz sposoby na przetrwanie? Zostaw swój w komentarzu.

(Visited 5 times, 1 visits today)