Dzisiejszy bieg to był mój piąty start w biegu maratońskim. Miałem nadzieję, że dobiegnę w przyzwoitym czasie, ale bez marszu. Zadanie było bardzo ambitne i niesamowicie trudne. Nagroda za wysiłek też była wielka. Zadeklarowałem, że jak przebiegnę całą trasę 3. PZU Maratonu Lubelskiego to za dwa lata pobiegnę w Biegu Rzeźnika.

IMG_0776

Pogoda

Początkowo wszystko było optymalnie. Około 15-16ºC, pełne zachmurzenie lekkie podmuch wiatru. Pogoda wymyślona do biegania. Niestety na 29 km zastało nas ochłodzenie i zaczęło padać. Może to nie była ulewa, ale komfort biegu znacznie mniejszy.

Trasa

3 PZU Maraton Lubelski

Trasa 3 PZU Maratonu Lubelskiego to prawie sama trasa, co 2 Maratonu Lubelskiego, dlatego już dobrze znana stanowiła wyzwanie troszkę mniejsze niż w poprzedniej edycji. Trasa ciężka, ale do pokonania, zwłaszcza, że spora część trasy to trasa codziennych treningów.

IMG_0777

0-5 km

Postanowiliśmy wspólnie z Bartkiem startować razem z grupą na 3h45′. Start biegu nie tak ciasny jak start w 10. PZU Półmaratonie Warszawskim, co pozwoliło od razu osiągnąć zakładane tempo, choć trasa biegła wąskimi uliczkami Śródmieścia, ale po 3 kilometrowej pętli wbiegliśmy na szerokie Krakowskie Przedmieście i al. Racławickie, potem skręt w dół ul. Spadochroniarzy.

6-10 km

Na ulicy Wileńskiej zaliczyliśmy pierwszy podbieg jeszcze nie trudny, ale wymagający. Następnie kolejny lekki podbieg na al. Kraśnickiej i zbieg w dół ul. Sikorskiego, chwila oddechu od podbiegów przed pierwszym poważnym sprawdzianem na trasie. Zaraz po 9 kilometrze zaczął się podbieg na ul. Kosmoswskiej, który jest miejscem treningów wielu biegaczy. Zaraz po nim rozpoczyna się odciek 11 kilometrów, który znam z codziennych treningów.

11-15 km

Następne 2-3 kilometry to względnie płaska trasa, która pozwoli wyrównać tempo przed kolejnymi podbiegami na al. Spółdzielczości Pracy, gdzie zaliczyliśmy dwa duże zbiegi i jedne solidny podbieg. Pacemaker naszej grupy fantastycznie ustalał tempo biegu w granicach 5’20″/km.

16-20 km

Wbiegliśmy już na Kalinę, gdzie przywitał nas kolejny podbieg na al. Andersa, potem kolejny zbieg w kierunku Tatar. Chwila odpoczynku na ul. Mełgiewskiej z delikatnym wzniesieniem, żeby zaliczyć kolejny podbieg do ulicy Grygowej. Humor dopisywał nam cały czas, co sprawiało, że biegło się lżej.

21-25 km

Rozpoczyna się ta część trasy na której osłabłem w ubiegłym roku, gdzie straciłem kontakt z grupą i pacemakerem. Podbieg na Drodze Męczenników Majdanka to długa prosta z małym nachyleniem, ale w kość dała. Teraz znowu odrobinę straciłem dystans do grupy, ale odrobiłem stratę. Co prawda na chwilę, ale do niej dołączyłem. Następne kilometry to walka z niewielkim kryzysem.

26-30 km

Kolejny kilometr trasy prowadził w dół w dolinę Czerniejówki, żeby zaraz za rzeką był kolejny podbieg (to już chyba 8 duże wzniesienie) i skręciliśmy w ul. Kunickiego, a po kolejnym kilometrze w ul Zemborzycką w kierunku Zalewu, żeby skręcić w ul. Diamentową. No i tutaj niestety straciliśmy kontakt z grupą i musieliśmy sobie radzić sami utrzymać tempo. Zaczęło też padać, co troszkę obniżyło morale, ale nie prędkość.

31-35 km

Tu zastaliśmy kolejny zbieg, żeby znowu musieć wbiegać pod kolejną górkę, a za nią ponownie trasa wiodła w dół. Rozpoczyna się odcinek na Jana Pawła II, który dał w kość większości biegaczy, w tym i mnie, przed rokiem. Pierwsze 2 kilometry tego odcinka to bieg po długiej prostej, ale od 34 kilometra zmagań rozpoczęła się mordercza wspinaczka na długości mniej więcej kilometra. Na jej końcu względnie płaski odcinek trasy, ale organizm był już mocno zmęczony.

36 – 42,195 km

Ostatni odcinek trasy. Al. Kraśnicka, którą w zeszłym roku w większym stopniu przeszedłem niż przebiegłem, a w tym roku nie poddałem się. Ten odcinek to na przemian lekkie zbiegi i podbiegi, ale nie warte już odnotowania. Na końcu al. Kraśnickiej rozpoczęły się ostatnie 2km al. Racławickimi w kierunku mety.

kuba-1

Trasa jak już wspomniałem bardzo wymagająca, ale pokonanie jej dało bardzo dużo satysfakcji. Pokazało, że pozytywnym nastawieniem do startu i wiarą w osiągniecie zakładanego wyniku można ją pokonać.

kuba-2 kuba-3Zdjęcia ze strefy mety zrobiła Kasia, najlepsza z żon.

Wynik

Głównym moim założeniem na ten bieg było przebiegnięcie całej tras, a przy okazji utrzymać takie tempo, aby nie mieć wyniku gorszego niż rok temu. No i oba te założenia wykonałem w 110%! Trasa przebiegnięta od startu do mety bez marszu, a czas na mecie… to pełne zaskoczenie i lekki szok! Bardzo dobry bieg, a radość na mecie była wielka.

Czas Brutto: 3h56’58”
Czas Netto: 3h56’33”
Miejsce w kat. Open: 263
Miejsce w kat. M30+: 248

IMG_0782

Wyniki dostępne tutaj.

Wrażenia

Wbrew obawom organizatorów wszystko (może z jednym wyjątkiem, ale o tym w następnym wpisie) grało i huczało! Wolontariusze dali czadu i osobiście uważam, że to najlepiej pod tym względem zorganizowany bieg w Lublinie! Było po prostu rewelacyjnie! Kibice i wolontariusze świetnie nas wspierali, a strefy kibicowania tętniły życiem i były bardzo głośne.

O reszcie wrażeń napiszę wam za kilka dni. Mam nadzieję, że szybciej niż później. Ale jest radość i… JADĘ NA RZEŹNIKA!!!

Dzięki Bartek za wsparcie i holowanie kiedy trzeba było.

A Wam jak poszło? Jakieś życiówki czy super wyniki?

(Visited 1 times, 1 visits today)